Nowa analiza on-chain sugeruje, że obecna bessa na bitcoinie może jeszcze nie dobiegać końca. Zdaniem CryptoQuant rynek wciąż nie osiągnął pełnego wyczerpania, a ostateczne dno może ukształtować się dopiero w końcówce 2026 roku. CryptoQuant wskazuje strefę 55 000–60 000 USD jako potencjalne „żelazne dno”.Po nim rynek może wejść w dłuższy etap akumulacji przed kolejną hossą. Dno jeszcze przed nami? Według analityków CryptoQuant proces formowania dna bessy trwa, ale nie osiągnął jeszcze etapu finalnej kapitulacji. Kluczowym narzędziem pozostaje tu wskaźnik MVRV Z-score, który porównuje kapitalizację rynkową bitcoina z jego wartością zrealizowaną. Obecnie wskaźnik sygnalizuje schładzanie rynku, ale jeszcze nie pokazuje ekstremów znanych z historycznych dołków. W poprzednich cyklach właśnie zejście MVRV Z-score na poziomy ujemne często zbiegało się z momentem pełnego wyprzedania rynku. Na tej podstawie CryptoQuant zakłada, że bitcoin może jeszcze raz zejść w okolice 55–60 tys. USD, zanim rozpocznie się bardziej trwały proces odbudowy. Taki scenariusz nie oznacza automatycznie natychmiastowego powrotu hossy. Wręcz przeciwnie — po uformowaniu dna rynek może wejść w wielomiesięczną, a nawet dwuletnią fazę akumulacji. To okres, w którym kapitał instytucjonalny i długoterminowi inwestorzy budują pozycje, podczas gdy detal wciąż pozostaje ostrożny. Dla tej tezy ważny jest również kolejny halving, oczekiwany w 2028 roku. Historycznie to właśnie miesiące następujące po tym wydarzeniu uruchamiały najsilniejsze impulsy wzrostowe. Na dziś wniosek jest prosty: nawet jeśli bitcoin odbił od lokalnych minimów, część analityków nadal uważa, że rynek nie pokazał jeszcze ostatecznego dna obecnego cyklu.
Ethereum bije rekord aktywności, ale kurs nadal stoi pod oporem. Co blokuje ETH?
Sieć Ethereum pracuje dziś na rekordowych obrotach. Liczba transferów osiągnęła historyczne maksimum, a aktywność użytkowników utrzymuje się na wyjątkowo wysokim poziomie. Problem w tym, że kurs ETH wciąż nie potrafi przełożyć tych fundamentów na trwały ruch wzrostowy. 7-dniowa średnia liczby transferów w sieci Ethereum przekroczyła 1,3 mln dziennie.Cena ETH nadal porusza się w przedziale 2100–2300 USD i nie może trwale przebić kluczowej strefy oporu. Mocne fundamenty, słaby kurs Ethereum notuje obecnie jedne z najmocniejszych danych on-chain w swojej historii. Wysoka aktywność obejmuje nie tylko zwykłe transfery ETH, ale też operacje w DeFi, NFT, stablecoinach oraz aktywność na warstwach drugich. To ważne, bo każda większa aktywność sieci oznacza większe zużycie gasu, a więc również większą presję deflacyjną poprzez spalanie części podaży ETH. Teoretycznie taki zestaw danych powinien wspierać cenę. W praktyce rynek nadal zachowuje się ostrożnie. ETH od tygodni porusza się w szerokim zakresie konsolidacji, a okolice 2250–2300 USD pozostają dla byków problemem. Dopiero trwałe wybicie powyżej tej strefy mogłoby poprawić techniczny obraz rynku i otworzyć drogę do testu 2500 USD. Bez tego ether wciąż pozostaje aktywem o mocnych fundamentach, ale słabym momentum cenowym. Jeżeli popyt nie przyspieszy, rynek musi się liczyć z ponownym testem strefy wsparcia w rejonie 2000 USD, a w bardziej nerwowym scenariuszu nawet z zejściem w obszar 1550–1800 USD. To właśnie ta rozbieżność między rekordową aktywnością sieci a niemrawym wykresem sprawia, że coraz więcej inwestorów postrzega ETH jako aktywo niedowartościowane, ale wciąż czekające na silniejszy katalizator.
AI może przepchnąć bitcoina do nowej roli. Jordi Visser widzi w nim pieniądz maszyn
Sztuczna inteligencja może zmienić nie tylko rynek pracy i produktywność firm, ale też samą strukturę przepływu wartości w gospodarce. Zdaniem Jordiego Vissera to właśnie bitcoin może stać się największym beneficjentem tego procesu. Visser uważa, że AI stanie się jednym z głównych motorów światowej gospodarki.Bitcoin może zyskać nową rolę jako neutralna warstwa rozliczeniowa dla agentów AI.W takim scenariuszu BTC byłby nie tylko „cyfrowym złotem”, ale także pieniądzem maszyn. Era agentów zmienia zasady gry Jordi Visser, były menedżer Morgan Stanley i dziś szef AI Macro Research, uważa, że świat wchodzi w etap, w którym autonomiczne systemy AI przestają być wyłącznie narzędziami wspierającymi człowieka. Coraz częściej będą one samodzielnie podejmować decyzje, analizować ryzyko, zawierać transakcje i funkcjonować jak odrębni uczestnicy gospodarki. W takim świecie pojawia się pytanie: jakim pieniądzem mają posługiwać się maszyny? Bitcoin jako naturalna warstwa rozliczeniowa Zdaniem Vissera bitcoin ma kilka cech, które czynią go kandydatem idealnym. Jest neutralny, działa globalnie, nie wymaga pośredników, jest odporny na cenzurę i konfiskatę. To wszystko ma ogromne znaczenie, jeśli stroną transakcji przestaje być człowiek, a staje się nią algorytm. Jeśli AI zacznie szukać najbardziej efektywnego i odpornego sposobu przesyłania wartości, tradycyjne systemy finansowe oparte na walutach fiducjarnych mogą okazać się dla maszyn po prostu gorszym wyborem. W takim układzie bitcoin nie musiałby być nikomu „sprzedawany” marketingowo. To rzeczywistość zaczęłaby premiować warunki, dla których został stworzony. To nie tylko teoria Visser wpisuje się tu w szerszy trend. Wcześniejsze badania nad preferencjami modeli AI pokazywały już, że bitcoin był najczęściej wybieranym aktywem jako magazyn wartości, a stablecoiny pełniły raczej funkcję środka transakcyjnego. Waluty fiducjarne wypadały w tych eksperymentach znacznie słabiej. To oczywiście nie oznacza, że bitcoin „wystrzeli jutro” tylko dlatego, że AI się rozwija. Visser sam podkreśla, że taki proces byłby stopniowy i wynikałby z adaptacji infrastruktury finansowej do nowych warunków technologicznych. Ale jeśli AI naprawdę stanie się centralnym elementem gospodarki, bitcoin może zyskać coś więcej niż kolejną narrację. Może dostać nową, praktyczną rolę.
G.Love stracił 420 tys. dolarów w BTC. Wszystko przez fałszywą aplikację Ledgera
Garrett Dutton, znany szerzej jako G. Love, stracił oszczędności życia ulokowane w bitcoinie. Według relacji muzyka do kradzieży doszło po zainstalowaniu złośliwej aplikacji podszywającej się pod Ledger Live. Muzyk stracił 5,9 BTC, czyli około 420 tys. USD.Blockchainowy śledczy ZachXBT ustalił, że środki trafiły na adresy powiązane z giełdą KuCoin.Sprawa jest kolejnym przypomnieniem, jak groźne pozostają fałszywe aplikacje i phishing. Jedna zła instalacja i środki zniknęły Garrett Dutton poinformował, że stracił swoje bitcoiny po tym, jak na nowym MacBooku zainstalował fałszywą aplikację podszywającą się pod Ledger Live i wpisał w niej seed phrase. Według jego relacji chodziło o 5,9 BTC, czyli środki, które przez lata miały pełnić rolę jego emerytalnego zabezpieczenia. Blockchainowy detektyw ZachXBT ustalił później, że środki zostały rozbite na kilka transakcji i ostatecznie trafiły na adresy depozytowe powiązane z KuCoinem. Czy aplikacja była w App Store? To pozostaje niejasne. Sam Dutton nie podał dokładnie, z jakiego linku skorzystał. Cointelegraph nie znalazł fałszywej aplikacji Ledgera w App Store, co sugeruje, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz phishingowy — np. fałszywy mail z pilną prośbą o aktualizację oprogramowania. Sam muzyk przyznał zresztą, że zawiodła ostrożność. I właśnie to jest tu kluczowe: nawet osoby trzymające kryptowaluty od lat wciąż mogą paść ofiarą dobrze przygotowanego oszustwa. To nie jest nowy problem Fałszywe aplikacje podszywające się pod Ledger Live krążą w sieci od co najmniej 2023 roku. W samym 2026 roku podobne oszustwa miały już kosztować ofiary setki tysięcy dolarów. Problem polega na tym, że cyberprzestępcy potrafią skutecznie wykorzystywać zaufanie użytkowników do znanych marek oraz pośpiech związany z rzekomymi aktualizacjami czy komunikatami bezpieczeństwa. Wniosek jest stary, ale brutalnie aktualny: seed phrase nigdy nie powinien być wpisywany do przypadkowej aplikacji, a oprogramowanie należy pobierać wyłącznie z oficjalnych źródeł. W świecie krypto jeden błędny klik nadal może kosztować cały majątek.
Skrajny strach wokół XRP. Czy właśnie z takich momentów rodzą się odbicia?
Na rynku XRP dominuje dziś wyraźny pesymizm. Według Santiment nastroje detalistów spadły do jednego z najniższych poziomów w ciągu ostatnich dwóch lat. Paradoksalnie właśnie to może być dla części inwestorów sygnałem ostrzegającym… przed odbiciem. Santiment wskazuje, że FUD wokół XRP jest dziś trzecim najwyższym odczytem w ciągu dwóch lat.Historycznie podobne epizody bywały zapowiedzią przynajmniej krótkoterminowych wzrostów.W tle pojawiły się też wyraźniejsze napływy do ETF-ów powiązanych z XRP. Inwestorzy XRP są w strefie strachu Według Santiment po około dziewięciu miesiącach spadków nastroje wokół XRP są wyjątkowo słabe. Relacja komentarzy pozytywnych do negatywnych w mediach społecznościowych spadła do poziomów, które platforma określa jako strefę FUD. To już trzeci tak skrajny epizod pesymizmu w ciągu ostatnich dwóch lat. I właśnie dlatego część analityków zaczyna patrzeć na ten sygnał w sposób kontrariański. Santiment przypomina, że w lutym i październiku 2025 roku podobne skoki negatywnego sentymentu były później punktem wyjścia do wyraźnych odbić ceny. Strach nie musi oznaczać końca To oczywiście nie działa jak magiczny wskaźnik. Sam wysoki poziom strachu nie gwarantuje wzrostów. Pokazuje jednak, że rynek mógł wejść w fazę, w której większość uczestników jest już mocno zniechęcona — a to często zmniejsza presję dalszej panicznej sprzedaży. W takich momentach nawet umiarkowanie pozytywny impuls może wywołać szybszy ruch w górę, bo po stronie podaży nie ma już tak dużo nowych chętnych do wyjścia. Co dzieje się z ceną? W chwili obecnej XRP kosztuje około 1,32 USD. To oznacza spadek o około 39% w skali roku i lekką korektę w perspektywie ostatnich 30 dni. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to jak rynek gotowy do większego wybicia. Jednocześnie ciekawie wygląda segment ETF-ów. Fundusze spot powiązane z XRP odnotowały 10 kwietnia najwyższy jednodniowy napływ od początku lutego, a łączny bilans tygodnia przekroczył 11,7 mln USD. To nie jest jeszcze sygnał pełnego odwrócenia trendu, ale pokazuje, że przy rosnącym strachu po stronie detalicznej część kapitału zaczyna znów przyglądać się temu aktywu z większym zainteresowaniem.
Meta buduje cyfrowego Zuckerberga. AI ma mówić do pracowników jego głosem
Meta pracuje nad fotorealistyczną wersją AI Marka Zuckerberga, która w przyszłości miałaby kontaktować się z pracownikami firmy, przekazywać im wskazówki i odpowiadać w stylu prezesa. To brzmi jak science fiction, ale w praktyce może być początkiem zupełnie nowego trendu w korporacjach. Meta rozwija AI-awatara Zuckerberga do komunikacji z pracownikami.Projekt wpisuje się w szerszą przebudowę firmy wokół sztucznej inteligencji.Jeśli eksperyment się powiedzie, podobne rozwiązania mogą zacząć kopiować inne korporacje. Cyfrowy Zuckerberg w drodze Według najnowszego raportu „Financial Times” Meta pracuje nad fotorealistycznymi postaciami 3D opartymi na AI, z którymi użytkownicy mogliby rozmawiać w czasie rzeczywistym. Największy priorytet ma dziś projekt oparty na samym Marku Zuckerbergu. Cyfrowy awatar ma być trenowany na podstawie jego wyglądu, głosu, stylu wypowiedzi, publicznych wystąpień i sposobu myślenia o strategii firmy. Celem nie jest stworzenie gadżetu, ale narzędzia, dzięki któremu pracownicy szybciej uzyskiwaliby odpowiedzi, informacje i feedback „jak od Zuckerberga”. To nie ten sam projekt, o którym było głośno wcześniej Warto tu od razu rozróżnić dwie rzeczy. Wcześniej pojawiały się informacje o osobistym agencie AI, który miał pomagać Zuckerbergowi w zarządzaniu firmą, wyszukiwaniu informacji i ograniczaniu biurokracji. Tym razem chodzi o coś innego: nie o AI dla Zuckerberga, ale o AI zamiast Zuckerberga w części wewnętrznej komunikacji. To znacząca różnica, bo oznacza próbę skalowania obecności prezesa przy użyciu sztucznej inteligencji. Początek nowego trendu? Cały projekt wpisuje się w szerszy zwrot Mety w stronę AI. Firma rozwija nowe modele, automatyzuje coraz więcej obszarów działania i coraz mocniej naciska na wdrażanie agentów sztucznej inteligencji do codziennej pracy. Jeśli cyfrowy Zuckerberg okaże się skuteczny, trudno nie zadać sobie pytania, co będzie dalej. Naturalnym kolejnym krokiem byłoby tworzenie podobnych awatarów innych prezesów, założycieli i menedżerów. Nie po to, by całkowicie zastąpić człowieka, ale by zwielokrotnić jego obecność, przyspieszyć przepływ wiedzy i skrócić dystans między kierownictwem a pracownikami. To może być jeden z tych eksperymentów, które dziś brzmią dziwnie, a za kilka lat staną się standardem.
RAVE eksploduje. Muzyczny token Web3 rośnie o 3500% i szokuje rynek
Na rynku kryptowalut pojawił się nowy bohater spekulacyjnego rajdu. Token RAVE, powiązany z projektem łączącym muzykę elektroniczną z Web3, wystrzelił o ponad 3500% i w bardzo krótkim czasie wdarł się do czołówki rynku. RAVE wzrósł o ponad 3500% i ustanowił nowe ATH w rejonie 9,81 USD.Kapitalizacja projektu przekroczyła 2,3 mld USD.Za wzrostami stoją m.in. niska podaż w obiegu, short squeeze i podejrzane przepływy on-chain. Jest RAVE, jest impreza RaveDAO to projekt z sektora Web3, który próbuje połączyć kulturę muzyki elektronicznej z blockchainem. W praktyce działa jako zdecentralizowany kolektyw organizujący wydarzenia muzyczne, wykorzystujący NFT jako potwierdzenie uczestnictwa i DAO jako model zarządzania. Token RAVE pełni w tym ekosystemie kilka funkcji jednocześnie. Służy do głosowania, płatności za bilety i merch, a także jako element ekonomiczny całej infrastruktury. Organizatorzy wydarzeń muszą go stakingować, by korzystać z marki i zaplecza projektu. To ciekawy model, ale sama koncepcja nie tłumaczy tak potężnego ruchu cenowego. Dlaczego kurs eksplodował? Za rajdem stało kilka czynników jednocześnie. Po pierwsze, bardzo niska podaż w obiegu — tylko około 24% całkowitej emisji trafiło dotąd na rynek. Przy takiej strukturze nawet umiarkowany popyt może wywołać ekstremalny skok ceny. Po drugie, doszło do wyraźnego short squeeze. Część traderów próbowała grać pod spadki po pierwszym impulsie wzrostowym, ale w praktyce została zmuszona do odkupywania tokenów po coraz wyższych poziomach. Po trzecie, włączył się klasyczny mechanizm FOMO. Gdy token zaczął rosnąć, przyciągnął uwagę inwestorów detalicznych, a później sam ruch stał się paliwem dla kolejnych wzrostów. Ale są też znaki ostrzegawcze Choć rajd wygląda spektakularnie, rynek zaczął zwracać uwagę na podejrzane przepływy on-chain. Analitycy wskazują, że niektóre portfele mogły akumulować tokeny przy znacznie niższych poziomach, a następnie przesyłać je na giełdy już w trakcie eksplozji ceny. To nie dowodzi manipulacji, ale w takich przypadkach zawsze warto zachować ostrożność. Szczególnie że ruchy o skali kilku tysięcy procent często kończą się równie gwałtowną korektą. RAVE pokazuje więc dwie rzeczy naraz: że rynek nadal potrafi tworzyć spektakularnych zwycięzców i że tam, gdzie pojawia się ekstremalne FOMO, ryzyko równie ekstremalnego schłodzenia zwykle rośnie bardzo szybko.
Happy Horse wystrzelił na szczyt. Alibaba ma nowego lidera rynku AI video
Alibaba niespodziewanie namieszała w wyścigu generatorów wideo AI. Jej nowy model Happy Horse, opracowany przez zespół Token Hub, błyskawicznie wskoczył na pierwsze miejsce w branżowym rankingu systemów text-to-video. Happy Horse zadebiutował na 1. miejscu w rankingu generatorów wideo AI, wyprzedzając Seedance 2.0 od ByteDance.Model pozostaje w fazie beta.Alibaba zapowiada publiczne udostępnienie API w niedalekiej przyszłości. Nowy gracz wyprzedza gigantów Happy Horse okazał się jednym z największych zaskoczeń ostatnich tygodni na rynku sztucznej inteligencji w Chinach. Model rozwijany przez Token Hub z miejsca objął prowadzenie w rankingu narzędzi text-to-video, wyprzedzając nawet Seedance 2.0 od ByteDance. To duży sukces, zwłaszcza że wcześniejsze generatory wideo rozwijane przez Alibabę pod marką Wan zwykle nie zbliżały się nawet do ścisłej czołówki podobnych zestawień. Na tym tle debiut Happy Horse został odebrany nie jako pojedynczy przypadek, lecz jako sygnał wyraźnej poprawy jakości po stronie Alibaby. Alibaba rozwija kilka frontów jednocześnie Sukces modelu pokazał też coś jeszcze: Alibaba najwyraźniej rozwija więcej niż jeden projekt generowania wideo naraz. Wcześniej firma nie komunikowała szerzej, że poza laboratorium Tongyi podobnymi narzędziami zajmują się także inne zespoły. Jeszcze na początku kwietnia spółka prezentowała nową wersję generatora Wan, a teraz uwagę rynku przejął Happy Horse. To sugeruje, że Alibaba zaczyna grać szerzej i agresywniej w jednym z najbardziej konkurencyjnych segmentów całej branży AI. Wideo AI to dziś jeden z najbardziej gorących segmentów Generowanie wideo z tekstu pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych obszarów rynku sztucznej inteligencji. Powód jest prosty: to segment, w którym stosunkowo łatwo wskazać realne modele monetyzacji — od reklamy, przez rozrywkę, po content marketing i produkcję kreatywną. Po osłabieniu pozycji części zachodnich graczy, a zwłaszcza po wycofaniu się OpenAI z tego konkretnego wyścigu, pole dla firm z Chin wyraźnie się poszerzyło. Dziś to właśnie one zajmują większość czołowych miejsc w branżowych rankingach. Happy Horse może się więc okazać nie tylko jednorazowym sukcesem, ale też sygnałem, że Alibaba wróciła do gry o najwyższą stawkę.
Komputery kwantowe a bitcoin. Rynek zaczął już wyceniać to zagrożenie?
Bitcoin znów znalazł się w centrum debaty o bezpieczeństwie sieci w erze komputerów kwantowych. Analitycy Bernsteina uważają jednak, że rynek w dużej mierze zdążył już uwzględnić ten strach w cenie, a deweloperzy wciąż mają czas, by przygotować sensowną ścieżkę aktualizacji. Bernstein uważa, że spadek BTC o niemal 50% od szczytu 126 198 USD z października 2025 r. częściowo odzwierciedla już obawy związane z komputerami kwantowymi.Według firmy zagrożenie jest realne, ale nie ma charakteru natychmiastowego ani egzystencjalnego.Kluczowym wyzwaniem pozostaje nie sama technologia, lecz osiągnięcie konsensusu w społeczności Bitcoina. Rynek nie ignoruje scenariusza kwantowego W najnowszej nocie Bernstein wskazał, że obecna słabość bitcoina nie wynika wyłącznie z makroekonomii czy sentymentu do aktywów ryzykownych. Część inwestorów zaczęła już wyceniać również długoterminowe ryzyko związane z rozwojem komputerów kwantowych. Zdaniem analityków nie jest to jednak zagrożenie, które podważa dziś sens istnienia sieci. To raczej problem, który trzeba potraktować poważnie, ale który nadal da się opanować. Bernstein zwraca uwagę, że z jednej strony postęp w obliczeniach kwantowych i AI przyspiesza, ale z drugiej rozwijają się też technologie prywatności, dowody zerowej wiedzy oraz kryptografia odporna na ataki postkwantowe. Innymi słowy: wyścig trwa po obu stronach. Google znów rozpalił debatę Nowa fala dyskusji pojawiła się po publikacji badaczy Google’a, którzy zasugerowali, że przyszłe komputery kwantowe mogłyby złamać kryptografię opartą na krzywych eliptycznych przy użyciu mniej niż 500 tys. fizycznych kubitów w określonych architekturach. W debacie wrócił też scenariusz, według którego odpowiednio zaawansowana maszyna kwantowa mogłaby złamać prywatny klucz Bitcoina w około dziewięć minut, czyli szybciej niż wynosi średni czas wydobycia nowego bloku. To właśnie ten wątek ponownie uruchomił pytanie: jak szybko Bitcoin potrzebuje praktycznej, uzgodnionej ścieżki migracji do rozwiązań postkwantowych? Bernstein uważa, że sieć nadal ma na to od trzech do pięciu lat. Problem nie polega więc na tym, że czasu już nie ma. Problem polega na tym, czy społeczność zdoła się porozumieć odpowiednio wcześnie. Najtrudniejszy problem nie jest techniczny W raporcie pojawiło się odniesienie do BIP-360, czyli propozycji ulepszenia Bitcoina, która zakłada wdrożenie typu wyjścia Pay-to-Merkle-Root. Taka zmiana mogłaby ograniczyć część ryzyk związanych z podatnością Taproota na przyszłe ataki kwantowe. Bernstein zaznacza jednak wyraźnie, że BIP-360 nie rozwiązuje całego problemu. Nie wprowadza bowiem pełnych podpisów postkwantowych, a jedynie redukuje część ekspozycji. Arthur Breitman z Tezosa i Zach Pandl z Grayscale podkreślają z kolei, że największą przeszkodą nie jest dziś sama inżynieria, lecz koordynacja społeczności. Technologię można przygotować relatywnie szybko. Trudniej skłonić miliony użytkowników, firmy, emitentów ETF-ów i operatorów infrastruktury do uzgodnienia wspólnej ścieżki działania. W przypadku Bitcoina to właśnie społeczny konsensus może okazać się trudniejszy niż kod.
数か月の弱さの後、イーサリアムはついに大きな上昇の動きに向けて準備をしている資産に見えるようになってきました。Ali Chartsによれば、ETHの技術的状況は非常に明確に改善されており、市場は多くの人が考えるよりも次の上昇波に近いかもしれません。 Ali Chartsは、ETHが弱さのフェーズから反発のフェーズに移行し始めていると考えています。