Willy Woo: bitcoin może wchodzić w drugą, trudniejszą fazę bessy
Nastroje na rynku kryptowalut pozostają skrajnie negatywne. Indeks Fear & Greed utrzymuje się na poziomach „ekstremalnego strachu”, a znany analityk on-chain Willy Woo ostrzega, że to, co część inwestorów nadal nazywa „korektą w hossie”, może być dopiero początkiem głębszego cyklu spadkowego. Strach wrócił do poziomów sprzed lat Fear & Greed Index zszedł do najniższych poziomów od czerwca 2022 r. Tymczasem bitcoin utrzymuje się w rejonie 67–70 tys. USD, co oznacza ok. 45% poniżej październikowego szczytu na poziomie 126 tys. USD. Coraz częściej pojawia się pytanie: czy to nadal „oczyszczenie”, czy już pełnoprawny rynek niedźwiedzia? Woo: „to końcówka fazy pierwszej” W serii wpisów na X Woo twierdzi, że obecny cykl spadkowy zaczął się już w III kwartale 2025 r., gdy według jego ujęcia doszło do pierwszego „pęknięcia płynności”, a cena zaczęła reagować z opóźnieniem. Jako kluczowy sygnał wskazuje wzrost zmienności i pogorszenie warunków płynnościowych — czynniki, które historycznie bywały wstępem do dłuższych bess. Woo uważa, że rynek jest blisko momentu przejścia do „drugiej fazy” — tej, w której presja nie dotyczy już wyłącznie BTC, ale obejmuje szerzej aktywa ryzykowne, gdy również tradycyjne rynki akcji zaczynają osuwać się w trend spadkowy. Bitcoin „wyprzedza” TradFi — ale to nie zawsze zaleta Woo podkreśla, że BTC jako relatywnie „szybki” rynek potrafi reagować na odpływ kapitału wcześniej niż giełdy akcji, które porównuje do „supertankowca” — wolniejszego w manewrach. Jeśli jego scenariusz się materializuje, to właśnie szybka reakcja bitcoina może oznaczać, że rynek dopiero wchodzi w trudniejszy etap. „Trzecia faza” — czyli potencjalne światełko w tunelu — w tej narracji pojawia się dopiero wtedy, gdy odpływ kapitału osiąga szczyt i zaczyna słabnąć. Paradoksalnie, końcówce takich procesów często towarzyszy jeszcze jedna, ostra fala kapitulacji cenowej. Woo podsumowuje więc swoją tezę wprost: jego zdaniem inwestorzy powinni mentalnie przygotować się raczej na dłuższy, trudniejszy okres, niż na szybki powrót hossy.
Pump.fun zmienia model nagród. Teraz część opłat może wracać do traderów
Pump.fun — najpopularniejsza platforma do uruchamiania memecoinów w ekosystemie Solany — ogłosiła zmianę, która może przetasować dotychczasowe zachęty ekonomiczne. Nowa funkcja przesuwa część korzyści z twórców tokenów na aktywnych traderów, odpowiadając na długotrwałą krytykę modelu, w którym najwięcej zarabiali deployerzy i wąska grupa „wygranych”. Cashback Coins zamiast Creator Fees Do tej pory obowiązywał prosty schemat: twórca tokena (deployer) otrzymywał 0,3% opłat generowanych przez dany memecoin — nawet jeśli projekt nie miał zespołu, planu ani żadnej aktywności po starcie. Pump.fun przyznało, że część tokenów „wygrywała” bez realnego udziału twórcy, a mimo to nagrody trafiały do deployerów, którzy często znikali chwilę po uruchomieniu rynku. Teraz przed startem tokena twórca musi wybrać jedną z dwóch opcji: Creator Fees (stary model),Cashback Coins (nowy model).
Jeśli wybierze cashback, nagrody z opłat mają trafiać do traderów, którzy handlują danym tokenem. Kluczowe: Cashback Coins są dostępne wyłącznie poprzez wbudowany terminal tradingowy Pump.fun. Pump.fun podsumowało to hasłem, że to rynek ma zdecydować, „kto zasługuje na nagrody”. Dlaczego zmiana pojawia się teraz Timing nie jest przypadkowy. W styczniu platforma wygenerowała ok. 31,8 mln USD opłat, co oznacza spadek o 75,6% r/r wobec stycznia 2025 r. (148,1 mln USD). Luty również wypada słabiej — dotychczas ok. 15,6 mln USD. Presję widać też w danych: według Dune Analytics z ok. 58,7 mln portfeli, które miały kontakt z Pump.fun, tylko niewielki odsetek osiągnął znaczące zyski. Mniej niż 13,7 tys. portfeli miało status „milionera”, podczas gdy większość użytkowników kończyła pod kreską. W tym kontekście zmiana może być próbą „wyrównania” wartości dystrybuowanej przez platformę — choć część społeczności pyta, czy mniejsze nagrody dla twórców nie osłabią motywacji do rozwijania projektów po starcie. Memecoiny: dużo emocji, mało fundamentów Warto pamiętać, że memecoiny pozostają klasą aktywów w dużej mierze opartą na spekulacji i krótkotrwałym hype’ie. Nawet bardziej „sprawiedliwy” model opłat nie zmienia faktu, że ryzyko tej części rynku jest ponadprzeciętne.
BofA: rekordowo niedźwiedzie nastawienie do USD. To może podbić zmienność na BTC
Sondaż Bank of America (BofA) przeprowadzony w lutym br. pokazuje najbardziej pesymistyczne nastawienie inwestorów wobec dolara amerykańskiego od co najmniej początku 2012 r. Tak skrajne pozycjonowanie bywa paliwem dla nagłych zwrotów na rynku walutowym — a to może przełożyć się na podwyższoną zmienność także w kryptowalutach, w tym w bitcoinie. Rekordowo niska ekspozycja na dolara Z ankiety BofA wynika, że inwestorzy zajęli najbardziej „niedźwiedzie” pozycje wobec USD od ponad dekady. Źródłem takiego nastawienia mają być m.in. obawy o kondycję amerykańskiego rynku pracy oraz rosnące oczekiwania na łagodniejszą politykę Fed. Jeśli kolejne dane makro osłabią argumenty za utrzymywaniem restrykcyjnych stóp, dolar może pozostawać pod presją — a rynek, w dużej mierze, już to dyskontuje. Relacja bitcoina z dolarem zaczęła się zmieniać Historycznie bitcoin (BTC) często poruszał się odwrotnie do indeksu dolara (DXY): słabszy USD sprzyjał aktywom ryzykownym, a silniejszy dolar zwykle je schładzał. Mechanizm jest dość prosty: przy słabszym USD BTC bywa relatywnie „tańszy” dla inwestorów spoza USA,mocny dolar oznacza ciaśniejsze globalne warunki finansowe i mniejszy apetyt na ryzyko.
Tyle że ostatnie dane sugerują odwrócenie tej zależności. Według TradingView 90-dniowa korelacja BTC z DXY wzrosła do 0,60 — najwyżej od kwietnia 2025 r., co oznacza, że oba rynki coraz częściej poruszają się w tym samym kierunku. Jeśli dodatnia korelacja utrzyma się dłużej, samo osłabienie dolara nie musi automatycznie pomagać bitcoinowi. Co więcej, rynek może reagować bardziej na szerszy „risk-off/risk-on” niż na klasyczny schemat USD vs. BTC. Ryzyko short squeeze na USD Tak jednostronne pozycjonowanie zwiększa ryzyko tzw. short squeeze’a: jeśli dolar odbije choćby chwilowo (np. po niespodziewanie mocnych danych), inwestorzy grający na spadek USD mogą zostać zmuszeni do zamykania krótkich pozycji, co dodatkowo napędza ruch w górę. W praktyce oznacza to, że w krótkim terminie zmienność może wzrosnąć nie tylko na FX, ale i na kryptowalutach — zwłaszcza jeśli BTC nadal pozostaje wrażliwy na makro i płynność.
Bitcoin na moment wrócił powyżej 70 tys. USD, odbijając po gwałtownej korekcie z początku miesiąca. Impulsem okazały się dane makro z USA: styczniowy odczyt CPI wyniósł 2,4% r/r wobec oczekiwań 2,5%. Rynek zaczął więc ponownie wyceniać większe prawdopodobieństwo wcześniejszych obniżek stóp procentowych. Platformy predykcyjne sugerują ruch w oczekiwaniach: na Kalshi prawdopodobieństwo obniżki stóp o 25 pb w kwietniu wzrosło do 26%, a na Polymarket do 20%. To teoretycznie sprzyja aktywom ryzykownym — ale sentyment w krypto nadal wygląda źle. Indeks Strachu i Chciwości pozostaje w strefie ekstremalnego strachu, na poziomach kojarzonych z paniką w czasie upadku FTX w listopadzie 2022 r. Bitwise podaje, że w ostatnim tygodniu na BTC zrealizowano ok. 8,7 mld USD strat — drugi najwyższy wynik w historii, po okresie związanym z kryzysem Three Arrows Capital w czerwcu 2022 r. Z drugiej strony Bitwise zaznacza, że tak duża realizacja strat bywa elementem kapitulacji i rotacji podaży ze „słabszych rąk” do inwestorów długoterminowych — choć zwykle nie dzieje się to z dnia na dzień. Pompliano: „monetarna proca” Anthony Pompliano zwrócił uwagę na paradoks: spadająca inflacja może być krótkoterminowo problemem dla narracji BTC, bo część inwestorów traci „codzienny powód” do hedgingu. Z drugiej strony, jeśli spowolnienie gospodarcze wymusi luzowanie monetarne, w długim terminie może to stać się paliwem dla aktywów o ograniczonej podaży. Pompliano nazwał ten mechanizm „monetarną procą”: krótkoterminowe siły deflacyjne mogą maskować długoterminową dewaluację waluty, ale gdy ten efekt znika, konsekwencje polityki pieniężnej stają się bardziej widoczne. Na razie rynek pozostaje rozdarty: cena próbuje odbijać, ale psychologia inwestorów wciąż jest zdominowana przez strach. To, czy odbicie okaże się tylko kolejną okazją do sprzedaży, czy początkiem zmiany trendu, pokażą dopiero najbliższe tygodnie.
Demokraci chcą kontroli inwestycji z ZEA w WLFI powiązaną z Trumpem
Senatorowie Partii Demokratycznej Elizabeth Warren i Andy Kim zwrócili się do Sekretarza Skarbu Scotta Bessenta z prośbą o zbadanie doniesień dotyczących zagranicznej inwestycji w World Liberty Financial (WLFI) — przedsięwzięcie kryptowalutowe powiązane z rodziną Donalda Trumpa. W liście poprosili, by ustalić, czy sprawą powinna zająć się CFIUS (Committee on Foreign Investment in the United States), czyli komisja analizująca zagraniczne inwestycje mogące wiązać się z dostępem do wrażliwych technologii lub danych obywateli USA. Według opisywanej transakcji podmiot wspierany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie miał zgodzić się na zakup 49% udziałów w WLFI za ok. 500 mln USD, co uczyniłoby go największym udziałowcem oraz jedynym publicznie znanym zewnętrznym inwestorem. Senatorowie domagają się informacji, czy CFIUS została formalnie powiadomiona i czy przeprowadzono (lub planuje się) „kompleksowe, bezstronne dochodzenie”. Termin odpowiedzi wskazano na 5 marca. Warren i Kim zwracają też uwagę na wątek danych: według nich dokumenty WLFI dotyczące prywatności mają wskazywać, że firma zbiera m.in. adresy portfeli, adresy IP, identyfikatory urządzeń, przybliżoną lokalizację oraz część danych tożsamości poprzez zewnętrznych dostawców usług.
Rośnie baza futures, a detaliście kupują dołki. Odbicie czy pułapka?
Rynek instrumentów pochodnych na bitcoinie wyraźnie się ożywił: baza trzymiesięcznych kontraktów futures na głównych giełdach (m.in. Binance, OKX, Deribit) wzrosła, a kontrakty zaczęły być notowane powyżej rynku spot. Taki układ często sugeruje, że uczestnicy rynku grają pod dalsze odbicie — ale bywa też sygnałem rosnącej spekulacji i dźwigni. Nick Ruck z LVRG Research zwrócił uwagę, że wzrost aktywności detalicznej i rosnąca dźwignia często poprzedzają gwałtowne ruchy cenowe: Wzrost aktywności detalicznej sygnalizuje rosnącą spekulację i dźwignię, co często poprzedza zmienność Dodatkowo po 13 lutego rosnąć miały łączne stopy finansowania, co może oznaczać przewagę popytu na długie pozycje. CEO Coinbase Brian Armstrong wskazywał, że tym razem użytkownicy detaliczni wyraźnie „kupują spadki”. Jednocześnie część analityków studzi emocje. Ryan Yoon z Tiger Research zauważa, że optymizm nie jest jeszcze wsparty odpowiednim wolumenem: To rozdźwięk tworzy środowisko wysokiego ryzyka — nagły spadek może uruchomić falę rezygnacji W jego ocenie rynek jest w punkcie, w którym granica między zdrowym odbiciem a „ostatnim zrywem” przed kolejną falą apatii staje się niebezpiecznie cienka.
Bitcoin szykuje się na erę kwantową. BIP 360 trafia do repozytorium propozycji ulepszeń
Deweloperzy Bitcoina wykonali kolejny krok w stronę przygotowań na potencjalne zagrożenia ze strony komputerów kwantowych: BIP 360 został zintegrowany z repozytorium Bitcoin Improvement Proposals na GitHubie, co oznacza przejście do formalnego etapu przeglądu. BIP 360 proponuje nowy typ wyjścia o nazwie Pay-to-Merkle-Root (P2MR). Rozwiązanie ma umożliwić technikę key-path spending w sposób, który w przyszłości może ułatwić wdrażanie schematów podpisów postkwantowych w kolejnych soft forkach. Warto doprecyzować: samo dodanie propozycji do repozytorium nie aktywuje zmiany w sieci. To wstęp do dalszych dyskusji, recenzji i ewentualnej ścieżki wdrożeniowej. W rozmowie z Decrypt współautor BIP 360, kryptograf Ethan Heilman, wskazywał, że propozycja dotyka konkretnej słabości powiązanej z Taproot (aktualizacja z 2021 r.). Chodzi o aspekt, w którym ujawnienie klucza publicznego może w teorii zwiększać ryzyko w świecie, gdzie istnieje wystarczająco zaawansowany komputer kwantowy. Kiedy realne ryzyko? W debacie publicznej prezes Caltech Thomas Rosenbaum oceniał, że odporne na błędy systemy kwantowe mogą pojawić się w perspektywie kilku lat, wskazując przedział 5–7 lat. Caltech i IBM w ostatnim czasie publikowali komunikaty o postępach w obszarze kubitów i splątania, ale to wciąż nie musi oznaczać bezpośredniego, praktycznego zagrożenia dla Bitcoina „tu i teraz”. Zresztą CoinShares w swojej analizie podkreśla, że choć kryptografia Bitcoina jest teoretycznie podatna na postęp kwantowy, obecny stan technologii jest nadal daleki od zdolności do przeprowadzania praktycznych ataków na skalę, która stanowiłaby realne ryzyko dla sieci.
20 lat więzienia dla Ramila Palafoxa. Ponad 200 mln USD od inwestorów poszło na luksusy
Założyciel Praetorian Group International (PGI), Ramil Ventura Palafox, został skazany przez federalny sąd w Wirginii na 20 lat więzienia za prowadzenie piramidy finansowej opartej na kryptowalutach. Według Departamentu Sprawiedliwości (DOJ) w latach 2019–2021 zebrał od klientów ponad 201 mln USD, obiecując nawet 3% dziennego zysku z rzekomego handlu bitcoinem. Zamiast inwestować środki, miał finansować z nich prywatne wydatki i utrzymywać system wypłat dla wcześniejszych uczestników kosztem wpłat nowych. Śledczy przekazali, że PGI kupiło co najmniej 8198 BTC, a straty poszkodowanych wyniosły co najmniej 62,7 mln USD. Prokuratura podkreśla, że firma nie prowadziła realnej działalności na skalę pozwalającą realizować deklarowane stopy zwrotu — mechanizm przypominał klasyczny schemat Ponziego. Władze zwróciły też uwagę na narzędzia „wizerunkowe”: Palafox miał prowadzić portal, na którym prezentowano inwestorom fałszywe, stałe zyski, aby podtrzymywać wrażenie, że kapitał rośnie. Model był powiązany z MLM i premiował ciągłe pozyskiwanie nowych uczestników. DOJ twierdzi, że Palafox wydał miliony dolarów z pieniędzy klientów m.in. na: ok. 3 mln USD na luksusowe samochody,ponad 6 mln USD na nieruchomości w Las Vegas i Los Angeles,setki tysięcy dolarów na apartamenty typu penthouse. Upadek piramidy Konstrukcja zaczęła się sypać, gdy regulatorzy przyjrzeli się deklaracjom PGI oraz przepływom środków. W kwietniu 2025 r. SEC wniosła pozew cywilny, zarzucając Palafoxowi wprowadzanie inwestorów w błąd. Teraz, poza wyrokiem karnym, DOJ informuje, że poszkodowani mogą ubiegać się o odszkodowanie — szczegóły mają znaleźć na stronie amerykańskiej prokuratury.
Bitcoin jest pod presją: od początku roku spadł o ponad 24% i jest notowany w okolicach 65 900 USD (w tekście masz dwie wartości: 65 907 i 65 997 — warto ujednolicić). Coraz więcej danych sugeruje, że rynek może być we wczesnej fazie bessy. Kapitał nie dopływa — to pierwszy czerwony alarm CryptoQuant pokazuje, że napływy nowych inwestorów stały się ujemne. To znaczy, że wyprzedaż nie jest równoważona świeżym kapitałem. Analityk „IT Tech” zauważa, że w hossie spadki przyciągają kupujących, a na początku rynku niedźwiedzia dzieje się odwrotnie: kapitał odpływa, a płynność się kurczy. Bez powrotu dodatnich napływów wzrosty częściej mają charakter korekcyjny niż trendowy — podkreśla CryptoQuant. Fibonacci: nawet 42 tys. USD nie jest „nierealne” Analityk „Jelle” przypomniał historyczny schemat: w poprzednich bessach BTC potrafił schodzić poniżej zniesienia 0,618 liczonego od szczytu cyklu. Dziś poziom 0,618 wypada w okolicach 57 000 USD. Jeśli hipotetyczny dołek uformuje się 30% niżej, daje to okolice 42 000 USD. Część rynku nie wyklucza nawet zejścia poniżej 40 000 USD. Wieloryby akumulują, ale to nie gwarantuje szybkiego odbicia On-chain sugeruje rosnącą aktywność dużych podmiotów. 30-dniowa SMA odpływów z giełd miała wzrosnąć do 3,2%, a podobny schemat obserwowano w pierwszej połowie 2022 r. Historia pokazuje jednak, że akumulacja wielorybów nie musi oznaczać natychmiastowego zwrotu — w poprzednim cyklu szerokie ożywienie przyszło dopiero na początku 2023 r.
BlackRock wchodzi na DeFi przez UniswapX. UNI wystrzelił o 40%
Rynek DeFi dostał mocny impuls: po informacji o integracji funduszu BUIDL (BlackRock USD Institutional Digital Liquidity Fund) z infrastrukturą UniswapX, kurs tokena UNI skoczył lokalnie o ok. 40%. Za komunikatem stoi Securitize, które podało, że umożliwia handel BUIDL „on-chain” poprzez UniswapX. BUIDL — tokenizowany fundusz oparty na amerykańskich obligacjach skarbowych — ma zarządzać aktywami rzędu 2,2 mld USD i wystartował w 2024 r. Po ogłoszeniu UNI podskoczył z ok. 3,2 USD do ok. 4,52 USD, po czym cofnął się w okolice 3,4 USD, oddając część euforii. Wejście BlackRock w DeFi w tak bezpośredniej formie zostało odebrane jako kolejny sygnał, że TradFi coraz śmielej testuje blockchainową infrastrukturę. Jednocześnie rynek podkreśla, że dostęp do handlu BUIDL może być na początku ograniczony do wybranych uczestników — więc realny wpływ na szerokie DeFi i detal może rozłożyć się w czasie.
Paxful zapłaci 4 mln USD. DOJ: platforma miała przyciągać przestępców brakiem kontroli AML
Paxful — platforma P2P — została zobowiązana do zapłaty 4 mln USD kary po tym, jak przyznała się do świadomego czerpania zysków z obsługi klientów powiązanych z przestępczością. Prokuratura twierdzi, że giełda reklamowała się jako miejsce bez KYC, a polityka AML była w praktyce „na papierze”, bez realnego wdrożenia i egzekwowania. Według DOJ przez platformę miały przepływać środki powiązane m.in. z oszustwami oraz rynkiem nielegalnych usług seksualnych. Andrew Tysen Duva, zastępca prokuratora generalnego w Criminal Division, stwierdził wprost, że Paxful miało przyciągać przestępców, sygnalizując brak kontroli AML. Z ustaleń prokuratorów wynika, że od stycznia 2017 do września 2019 Paxful pośredniczyło w ponad 26 mln transakcji o wartości blisko 3 mld USD, generując ok. 29,7 mln USD przychodu. DOJ podał też, że firma zgodziła się na karę rzędu 112,5 mln USD, ale ostatecznie ustalono, iż Paxful nie jest w stanie zapłacić więcej niż 4 mln USD. Backpage i wątek klientów „wysokiego ryzyka” Prokuratura wskazała, że wśród klientów Paxful był m.in. serwis Backpage, zamknięty w USA w związku z ogłoszeniami dotyczącymi nielegalnej prostytucji. Według DOJ współpraca z Backpage i podobnymi podmiotami miała przynieść Paxful ok. 2,7 mln USD zysku w latach 2015–2022. W tle jest też wątek współzałożyciela i byłego CTO, Artura Schabacka, który w lipcu 2024 r. przyznał się do zarzutów dotyczących uchybień w podejściu do przeciwdziałania praniu pieniędzy i czeka na wyrok.
SBF chce nowego procesu. "Proceduralne błędy i presja na świadków"
Sam Bankman-Fried złożył do sądu federalnego wniosek o nowy proces, powołując się na regułę 33 federalnej procedury karnej. To mechanizm, który pozwala domagać się ponownego rozpoznania sprawy, gdy pojawiają się nowe okoliczności lub gdy — zdaniem sądu — wymaga tego interes sprawiedliwości. Obrona twierdzi, że pierwotne postępowanie było obciążone błędami proceduralnymi i że ława przysięgłych nie zobaczyła pełnego obrazu kondycji finansowej FTX. SBF utrzymuje, że giełda nie była „jednoznacznie niewypłacalna” w sposób przedstawiony przez prokuraturę, a część danych miała zostać zinterpretowana tak, aby wzmacniać narrację o defraudacji środków klientów. Zarzuty wobec DOJ: „uciszanie świadków i sterowanie narracją” Najmocniejszy fragment wniosku dotyczy oskarżeń pod adresem Departamentu Sprawiedliwości USA. Bankman-Fried twierdzi, że prokuratorzy mieli wywierać presję na osoby, które mogłyby zeznawać na jego korzyść, ograniczając ich gotowość do składania zeznań lub zakres wypowiedzi. Obrona przekonuje też, że oskarżenie oparło narrację procesu głównie na zeznaniach współpracujących świadków, którzy zawarli porozumienia z prokuraturą — co mogło skutkować jednostronnym obrazem relacji FTX–Alameda. W praktyce wnioski na podstawie reguły 33 rzadko są uwzględniane: sąd musiałby uznać, że nowe elementy są istotne i mogły realnie zmienić werdykt.
Saylor: „Bitcoin może spaść 90%, a my i tak zrolujemy dług”
Michael Saylor twierdzi, że Strategy jest przygotowane nawet na bardzo głęboki scenariusz spadkowy na bitcoinie — i że ryzyko kredytowe spółki pozostaje pod kontrolą. Jeśli bitcoin spadnie o 90% w ciągu najbliższych czterech lat, zrefinansujemy dług. Po prostu go przedłużymy — powiedział Saylor, sugerując, że firma ma przestrzeń do rolowania zobowiązań nawet przy skrajnym spadku wyceny BTC. Strategy ma dziś ponad 8 mld USD długu, w dużej mierze w formie obligacji zamiennych, a równolegle kontroluje 714 644 BTC o wartości ok. 49 mld USD (przy bieżących cenach). Saylor podkreśla, że firma chce kupować bitcoina co kwartał i nie planuje sprzedaży. Dodał też, że Strategy nie ma margin calli, a na bilansie utrzymuje ok. 2,25 mld USD gotówki, co — według spółki — ma wystarczyć na obsługę odsetek i dywidend przez ponad dwa lata. Straty na papierze rosną Na poziomie wyników sytuacja wygląda jednak ciężko. W najnowszym raporcie spółka pokazała 12,4 mld USD straty netto za IV kwartał (w dużej mierze przez spadek wyceny rynkowej posiadanych BTC). Strategy sygnalizuje też, że w tym roku nie oczekuje zysków. We wtorek akcje spadły o ok. 2%, a bitcoin ponownie zszedł poniżej 70 000 USD. W ujęciu trzech miesięcy akcje Strategy potaniały łącznie o ponad 40%. Prezes Phong Le wezwał nowych inwestorów do cierpliwości: Niektórzy z was kupili bitcoina lub MSTR w zeszłym roku — to wasz pierwszy spadek, radzę trzymać — powiedział podczas telekonferencji wynikowej.
Ether spadł poniżej 2000 USD, ale równolegle dzieje się coś, co zwykle nie pasuje do narracji czystej paniki: inwestorzy masowo wypłacają ETH z giełd. Dane CryptoQuant wskazują, że to największy odpływ od października, co może sugerować przejście rynku w tryb akumulacji. W ostatnich dniach netto z giełd ubyło ponad 220 000 ETH. Szczególnie mocno wyróżnił się Binance: tylko 5 lutego platforma zanotowała ok. 158 000 ETH odpływu netto — to najwyższy dzienny poziom wypłat z tej giełdy od sierpnia ubiegłego roku. CryptoQuant zwraca uwagę, że podobne ruchy często towarzyszą etapom akumulacji: ETH znika z giełd, bo trafia do prywatnych portfeli lub do ekosystemów, gdzie nie jest „wystawione” na natychmiastową sprzedaż. Wszystko to dzieje się w momencie, gdy kurs ETH porusza się w przedziale 1800–2000 USD. Staking też pęka w szwach Równolegle utrzymuje się duże zainteresowanie stakingiem. Według danych z validatorqueue.com w kolejce do depozytu znajduje się ponad 4 mln ETH, a czas oczekiwania na wejście wynosi ok. 70 dni. Kolejka wyjściowa to ok. 3 tys. ETH, a wypłata zajmuje około godziny. Van de Poppe: „to przypomina 2019” Michaël van de Poppe zwrócił uwagę na rozjazd między fundamentami a ceną. Jego zdaniem na wczesnym etapie cyklu rynek potrafi długo ignorować rosnącą aktywność sieci — podobnie jak w 2019 r., gdy cena ETH ruszyła dopiero po szczycie aktywności stablecoinów. Co istotne, według tej narracji wolumen transakcji stablecoinowych w sieci Ethereum wzrósł przez ostatnie 18 miesięcy o ok. 200%, podczas gdy kurs ETH w tym samym czasie spadł o ok. 30%. Dla części rynku to sygnał, że ether może być obecnie postrzegany jako „tani” względem użyteczności ekosystemu.
Strategy znów dokupuje BTC — ale portfel nadal pod kreską. Straty księgowe przekraczają 5 mld USD
Strategy kupiła kolejne 1 142 BTC za ok. 90 mln USD (średnio 78 815 USD za BTC) w okresie 2–8 lutego, wynika z raportu 8-K złożonego do SEC. Zakup sfinansowano sprzedażą akcji klasy A (MSTR) w ramach programu ATM. W poprzednim tygodniu spółka sprzedała 616 715 akcji, pozyskując ok. 89,5 mln USD. Na 8 lutego limit emisji w programie ATM wynosił jeszcze 7,97 mld USD. To kolejny zakup w krótkim odstępie: wcześniej Strategy dokupiła 855 BTC za ok. 75 mln USD (średnio 87 974 USD). Łącznie firma ma teraz 714 644 BTC. Problem: wartość rynkowa portfela (ok. 49,2 mld USD) pozostaje poniżej kosztu nabycia (ok. 54,4 mld USD), co przekłada się na ok. 5,2 mld USD niezrealizowanych strat księgowych. Skala zasobów Strategy to ponad 3,4% maksymalnej podaży BTC (21 mln). Prezes Phong Le powtórzył, że realne ryzyko dla obsługi długu widzi dopiero w ekstremalnym scenariuszu: BTC po 8 000 USD utrzymujące się 5–6 lat. Na rynku i tak widać presję: spadają wyceny spółek „bitcoinowych”, a wskaźniki typu mNAV ulegają kompresji. W przypadku Strategy mNAV ma wynosić ok. 0,96, czyli rynek wycenia firmę poniżej wartości jej BTC.
Block Inc. szykuje zwolnienia. Nawet 10% załogi może stracić pracę
Block Inc., fintech Jacka Dorseya (Cash App, Square i projekty bitcoinowe), ma przygotowywać się do redukcji zatrudnienia obejmującej nawet 10% zespołu. Przy zatrudnieniu poniżej 11 tys. osób oznacza to potencjalnie około 1 tys. etatów. Decyzje mają zapaść w ramach rocznych ocen wyników, trwających do końca lutego. To byłaby trzecia fala cięć w ok. dwóch lat: w styczniu 2024 r. firma zwolniła ok. 1 tys. osób, a w marcu 2025 r. zlikwidowała kolejne 931 stanowisk. W tle widać szeroki trend: firmy z pogranicza fintechu i krypto tną koszty, bo presja na marże i spadek aktywności rynkowej wymuszają tryb defensywny. Block dodatkowo stawia na automatyzację i narzędzia AI (m.in. asystenta Goose) oraz przesuwa zasoby w kierunku projektów o wyższym potencjale, w tym powiązanych z bitcoinem.
Robert Kiyosaki krytykowany przez inwestorów bitcoina
Wokół Roberta Kiyosakiego znów zrobiło się głośno – tym razem przez rozjazd w jego publicznych deklaracjach o zakupach bitcoina. Autor „Bogaty ojciec, biedny ojciec” zasugerował, że przestał kupować BTC na poziomie ok. 6 tys. USD, ale społeczność szybko przypomniała mu wcześniejsze wpisy, w których kupował… znacznie wyżej. Na X pojawiła się Community Note, bo w 2025 r. Kiyosaki miał deklarować chęć dokupienia BTC przy poziomach powyżej 100 tys. USD, a później również powtarzać, że kupuje „codziennie” podczas konsolidacji w okolicy 90 tys. USD. Zamiast wprost wyjaśnić różnice, Kiyosaki odpowiedział wymijająco i przeniósł dyskusję na „filozofię inwestowania”, sugerując, że krytycy „czepiają się dat”, a nie sedna. W praktyce to klasyczny konflikt wizerunkowy: gdy liczby się nie zgadzają, próbuje się zmienić temat. A w bessie społeczność krypto jest na takie zagrania wyjątkowo wyczulona.
Google Trends: „kryptowaluty” przy rocznych minimach. Rynek… przestał obchodzić ludzi?
Wyszukiwania hasła „kryptowaluty” w Google utrzymują się blisko rocznego minimum. To sygnał, że zainteresowanie detaliczne wyraźnie osłabło – a historycznie takie momenty często wypadały w okresach, gdy rynek był w defensywie. Globalny wskaźnik Google Trends dla frazy „kryptowaluty” wynosi ok. 30/100 (gdzie 100 to szczyt popularności, ostatnio osiągnięty w sierpniu 2025 r.). Najniższy odczyt z ostatnich 12 miesięcy to 24. W USA obraz jest podobny: po szczycie 100 w lipcu, w styczniu było ok. 37, a roczne minimum to 32 (podczas kwietniowego krachu 2025 r.). Tło rynkowe też jest ponure. Indeks Strachu i Chciwości spadł do historycznie niskich poziomów (w czwartek do 5, w niedzielę odbił do 8), co nadal oznacza „skrajny strach”. Santiment zauważa, że rośnie liczba negatywnych komentarzy i inwestorzy desperacko szukają sygnałów, że rynek jest już blisko dna. Spadki mogły być w dużej mierze napędzane odpływami z ETF-ów i likwidacjami dużych pozycji, co uruchomiło kaskadową redukcję dźwigni
Bitwise: „Bitcoin i złoto nie konkurują. Najlepiej działają razem”
Gdy złoto bije rekordy, a bitcoin notuje jeden z najsłabszych okresów od lat, narracja o „cyfrowym złocie” znów dostaje rykoszetem. Bradley Duke, dyrektor zarządzający Bitwise Europe, uważa jednak, że rynek myli pojęcia: złoto i BTC mają inne role i w portfelu raczej się uzupełniają, niż wypychają.
Podczas Digital Assets Forum w Londynie Duke przekonywał, że w stresie rynkowym to złoto zwykle działa jak „poduszka bezpieczeństwa”, bo inwestorzy mają do niego historyczną „pamięć mięśniową”. Bitcoin z kolei – jego zdaniem – daje większy potencjał w fazach odbicia, gdy kapitał wraca do ryzykowniejszych aktywów.
Jedno aktywo lepiej chroni w okresach niepewności, drugie lepiej korzysta na poprawie sentymentu. Najlepszy efekt daje ich połączenie.
Duke dorzucił też ciekawą tezę: znaczenie klasycznych „czteroletnich cykli” BTC może stopniowo słabnąć, a bitcoin coraz bardziej zachowuje się jak długoterminowe aktywo makro, które dojrzewa wraz z rosnącą obecnością w strategiach dużych instytucji.
Bitcoin: trudność wydobycia runęła o 11% w dobę. Największy spadek od 2021 r.
Trudność kopania w sieci Bitcoin spadła w ciągu ostatnich 24 godzin o ok. 11,16% – to najsilniejszy taki ruch od czasu chińskiego crackdownu na mining w 2021 r. Efekt: wydobywanie BTC chwilowo stało się wyraźnie łatwiejsze, choć rentowność górników nadal wygląda słabo.
Według CoinWarz trudność wynosi obecnie 125,86 T (od bloku 935 429), a średni czas bloku to ok. 9,47 min. Kolejna korekta trudności (prognozowana na 20 lutego) ma przynieść wzrost o ok. 5,63% do 132,96 T.
Skąd tak mocny spadek? Jednym z możliwych katalizatorów była zimowa burza w USA, która uderzyła w infrastrukturę energetyczną i doprowadziła do czasowych ograniczeń zużycia prądu przez część kopalni. W pewnym momencie Foundry USA – największy pool BTC – miał krótkotrwale stracić ok. 60% mocy, spadając z blisko 400 EH/s do ok. 198 EH/s.
Tło pozostaje trudne: hashprice 2 lutego spadł do historycznego dołka 33,31 USD/PH/s/dzień, a według Checkonchain średni koszt wydobycia 1 BTC to ok. 87 000 USD, przy cenie bitcoina ok. 69 500 USD. „The Block’s 2026 Mining Outlook” wskazuje też, że udział opłat transakcyjnych w przychodach górników skurczył się z ok. 7% do ok. 1%.