Bitcoin jeszcze nie dotarł do dna? Coraz więcej analityków widzi spadek nawet poniżej 50 tys. USD
Na rynku bitcoina znów wraca temat głębszego dołka. Część najważniejszych analityków on-chain uważa, że obecna bessa nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a pełna kapitulacja rynku dopiero przed nami. Willy Woo wskazuje przedział 46–54 tys. USD jako potencjalny obszar dna.CryptoQuant twierdzi, że rynek nadal nie wszedł w pełną fazę kapitulacji.Kluczowe wskaźniki sugerują, że inwestorzy długoterminowi wciąż nie znaleźli się pod wystarczającą presją. Willy Woo: rynek może zejść znacznie niżej Willy Woo, jeden z najbardziej rozpoznawalnych analityków rynku kryptowalut, przedstawił scenariusz, który dla wielu inwestorów brzmi wyjątkowo nieprzyjemnie. Według jego modeli lokalne dno bitcoina może wypaść dopiero w przedziale 46–54 tys. dolarów. To oznaczałoby jeszcze jedną silną falę przeceny względem obecnych poziomów. Woo opiera tę tezę przede wszystkim na odpływie kapitału z sieci bitcoina, który trwa od listopada 2025 roku. Historycznie tego typu zachowanie często poprzedzało późniejsze, głębsze schłodzenie rynku. Dodatkowo analityk wskazuje na model CVDD, który obecnie pokazuje okolice 45 500 USD jako istotny poziom cyklicznego wsparcia. Problem w tym, że pełnej kapitulacji nadal nie widać Podobne wnioski płyną z analiz CryptoQuant. Julio Moreno uważa, że rynek zbliża się do końcowej fazy stresu, ale jeszcze jej nie osiągnął. Kluczowy jest tutaj wskaźnik NUPL dla inwestorów długoterminowych. Pokazuje on, że ich rentowność spadła z 58% do zaledwie 3% od października 2025 roku. To mocne schłodzenie, ale wciąż nie oznacza pełnego załamania sentymentu. Historycznie prawdziwe dołki bessy pojawiały się dopiero wtedy, gdy ta grupa przechodziła realnie pod wodę, a NUPL spadał poniżej zera. Dziś ten warunek wciąż nie został spełniony. To oznacza, że rynek może jeszcze potrzebować jednej, bardziej brutalnej fazy wyprzedaży, zanim osiągnie poziom, przy którym kapitulacja stanie się kompletna. Makro wciąż może dolać oliwy do ognia Cały ten obraz pogarsza jeszcze sytuacja geopolityczna. Konflikt na Bliskim Wschodzie nadal pozostaje nierozstrzygnięty, a każde nowe napięcie może natychmiast przełożyć się na wzrost cen energii i dodatkową presję na aktywa ryzykowne. Jeśli chaos makro się utrzyma, bitcoin może zostać zepchnięty niżej nie tylko z powodu własnej słabości, ale też przez szerszy odpływ kapitału z rynków. Na dziś najważniejszy wniosek jest prosty: coraz więcej danych wskazuje, że rynek jeszcze nie przeszedł pełnego oczyszczenia. A to oznacza, że inwestorzy liczący na szybki powrót hossy mogą się jeszcze mocno rozczarować.
Ethereum może stracić drugie miejsce? Traderzy coraz poważniej biorą to pod uwagę
Na rynku rośnie liczba zakładów, że ether może w 2026 roku stracić pozycję drugiej największej kryptowaluty pod względem kapitalizacji. Głównym kandydatem do przeskoczenia ETH nie jest jednak kolejny altcoin, lecz stablecoin Tether. Na Polymarket szanse na utratę przez ETH drugiego miejsca wzrosły z 17% do ponad 59%.Głównym zagrożeniem dla pozycji Ethereum staje się rosnący Tether.Mimo słabości ceny fundamenty samej sieci wciąż wyglądają relatywnie dobrze. Presja na ether rośnie Ethereum od dłuższego czasu ma problem z utrzymaniem dawnej dominacji rynkowej. Choć sieć nadal odgrywa kluczową rolę w stablecoinach, DeFi i tokenizacji, sam kurs ETH nie nadąża za oczekiwaniami inwestorów. W ciągu ostatnich pięciu lat kapitalizacja etheru wzrosła stosunkowo skromnie, podczas gdy USDT urósł w tym samym czasie wielokrotnie bardziej. Efekt jest taki, że Tether coraz realniej zbliża się do Ethereum pod względem wielkości. To właśnie dlatego na Polymarket coraz więcej użytkowników obstawia, że ETH może w 2026 roku spaść na trzecią pozycję w rankingu kapitalizacji. Jeszcze na początku roku taki scenariusz wydawał się niszowy. Dziś prawdopodobieństwo wyceniane przez rynek jest już wyraźnie wyższe. To nie tylko problem Ethereum, ale całego otoczenia rynkowego Słabość ETH nie wynika wyłącznie z problemów samej sieci. Dużą rolę odgrywa tu też makroekonomia. Rynek kryptowalut pozostaje pod presją wysokich stóp, napięć geopolitycznych i odpływu kapitału z bardziej ryzykownych aktywów. Widać to również po rynku ETF-ów spot na ethereum. Wartość tego segmentu wyraźnie spadła względem ubiegłorocznych szczytów, co pokazuje, że instytucjonalny popyt nie daje dziś ETH wystarczająco mocnego wsparcia. Jednocześnie stablecoiny — a szczególnie Tether — korzystają na tym otoczeniu. Gdy inwestorzy boją się dalszej bessy, często uciekają właśnie w aktywa o stabilnym kursie. To automatycznie wzmacnia pozycję USDT. Los ETH nie jest jeszcze przesądzony Mimo tego wszystkiego nie można mówić, że Ethereum zostało już definitywnie zepchnięte do defensywy. Sama sieć wciąż się rozwija, a fundamenty technologiczne pozostają solidne. Co więcej, rynek kryptowalut jest dziś wyjątkowo silnie uzależniony od sytuacji makro i geopolityki. Nawet sama zapowiedź przerwy w działaniach wojennych na Bliskim Wschodzie wywołała mocne odbicie cen cyfrowych aktywów. Gdyby doszło do realnej deeskalacji, ether mógłby ponownie dostać silny impuls wzrostowy. Dlatego pytanie nie brzmi dziś: czy Ethereum już przegrało? Bardziej: czy zdoła wrócić do gry, zanim Tether wykorzysta całą obecną słabość rynku.
GameStop nie sprzedaje BTC, ale zaczął na nim zarabiać w ryzykowny sposób
GameStop nie pozbywa się bitcoina, ale też nie trzyma go biernie w bilansie. Firma Ryana Cohena wdrożyła strategię, która pozwala generować dodatkowy dochód z posiadanych BTC, choć odbywa się to kosztem oddania części kontroli nad tym aktywem. GameStop wykorzystuje 4 709 BTC w strategii covered call.W praktyce firma zarabia premie opcyjne, ale może zostać zmuszona do sprzedaży swoich bitcoinów po z góry ustalonej cenie.To ruch znacznie bardziej aktywny i ryzykowny niż zwykłe trzymanie BTC w skarbcu. Bitcoin ma pracować, a nie leżeć bezczynnie W czasie bessy część firm trzymających bitcoina w bilansie zaczyna szukać sposobów na wyciśnięcie z tych aktywów czegoś więcej niż tylko biernego oczekiwania na odbicie cen. GameStop postanowił zrobić właśnie to. Spółka przeniosła niemal całość swoich rezerw — dokładnie 4 709 BTC — do struktury finansowej na Coinbase Prime. To oznacza, że wykorzystuje bitcoina jako bazę do strategii opcyjnej typu covered call. W uproszczeniu wygląda to tak: firma nadal posiada BTC, ale jednocześnie wystawia opcje kupna na te aktywa i pobiera za to premie. Jeśli cena bitcoina nie przekroczy ustalonego poziomu wykonania, GameStop zatrzymuje zarówno swoje BTC, jak i dodatkowy dochód. Problem zaczyna się wtedy, gdy kurs mocno rośnie Covered call to strategia, która dobrze działa w środowisku bocznym lub umiarkowanie wzrostowym. Tyle że ma też swoją cenę. Jeśli kurs BTC wystrzeli ponad ustalony strike price, druga strona kontraktu może skorzystać z opcji i odkupić bitcoiny od GameStopu po wcześniej ustalonej, niższej cenie. W takiej sytuacji spółka oddaje swoje BTC taniej, niż wynosiłaby ich aktualna wartość rynkowa. Formalnie więc firma nadal „ma” bitcoina, ale realnie ogranicza własny udział w potencjalnym mocnym rajdzie wzrostowym. To już nie jest klasyczne hodlowanie, lecz bardziej aktywne zarządzanie pozycją. Cohen daje sygnał: BTC nie jest świętością Warto też pamiętać o szerszym kontekście. GameStop kupił bitcoina w 2025 roku za ponad 500 mln dolarów, ale od tego czasu cena wyraźnie spadła. Przy wycenach w okolicach 66 tys. dolarów presja na to, by aktywa zaczęły na siebie zarabiać, jest znacznie większa. Ryan Cohen już wcześniej sugerował, że bitcoin nie jest dla GameStopu aktywem nietykalnym. W jednym z wywiadów stwierdził wręcz, że firma widzi atrakcyjniejsze możliwości niż trzymanie BTC bez końca i nie wyklucza sprzedaży części kryptowalut w przyszłości. Ta decyzja pokazuje więc wyraźnie, że dla GameStopu bitcoin nie pełni roli ideologicznej, lecz czysto finansową. Ma być użyteczny — nawet jeśli wiąże się to z większym ryzykiem.
Na nowe ATH bitcoina możemy poczekać dłużej. Coraz więcej wskazuje nawet na 2027 rok
Powrót bitcoina na historyczne szczyty nie musi nastąpić szybko. Część analityków coraz poważniej bierze pod uwagę scenariusz, w którym największa kryptowaluta najpierw zanotuje jeszcze głębsze spadki, a dopiero potem rozpocznie dłuższą drogę powrotną w stronę 126 tys. dolarów. Głębsza korekta mogłaby zepchnąć BTC nawet w okolice 40–45 tys. USD.W takim wariancie powrót do ATH z 2025 roku mógłby nastąpić dopiero po II kwartale 2027 roku.Historyczne dane sugerują, że im mocniejszy spadek, tym dłuższe późniejsze odrabianie strat. Im głębsza bessa, tym dłuższy powrót Bitcoin ma za sobą trudny początek 2026 roku. Całe marcowe odbicie zostało w dużej mierze skasowane, a w ujęciu kwartalnym rynek wciąż pozostaje wyraźnie pod kreską. Dla inwestorów ważniejsze od samej skali przeceny jest jednak to, co wynika z danych historycznych. Analiza Ecoinometrics pokazuje, że każdy dodatkowy spadek o 10% wydłużał w przeszłości czas potrzebny do odzyskania wcześniejszego ATH średnio o około 80 dni. To właśnie dlatego scenariusz dalszego osuwania się ceny zaczyna być traktowany coraz poważniej. Jeśli obecny dołek nie został jeszcze wyznaczony, a rynek zanotuje kolejną falę przeceny, powrót do rekordu z października 2025 roku może istotnie się oddalić. Wiele wskazuje, że to jeszcze nie koniec schładzania rynku Część analityków zwraca uwagę, że rynek mógł jeszcze nie zostać wystarczająco „wypłukany” z optymizmu. Wskaźniki łączące dane on-chain z sentymentem nadal pozostają powyżej poziomów, które w poprzednich cyklach wyznaczały twarde dna bessy. Dodatkowo niepokojące sygnały płyną z zachowania dużych graczy. Wieloryby mają sprzedawać agresywniej niż w poprzednich miesiącach, co nie musi od razu oznaczać natychmiastowego krachu, ale wyraźnie zwiększa presję sprzedażową. Jeszcze bardziej ostrożne podejście prezentuje Willy Woo. Jego zdaniem klasyczne dno bessy mogłoby wypaść dopiero w przedziale 40–45 tys. dolarów. Gdyby tak się stało, skala przeceny od szczytu na poziomie 126 tys. USD sięgnęłaby około 65%. 2027 rok przestaje brzmieć absurdalnie Jeśli przyjąć historyczny model odbudowy po głębokich spadkach, taki scenariusz oznaczałby, że bitcoin mógłby odzyskać poprzednie ATH dopiero po drugim kwartale 2027 roku. Oczywiście nie jest to prognoza pewna. To raczej wariant oparty na wcześniejszych cyklach, a obecny rynek ma kilka nowych zmiennych. Dużą rolę mogą odegrać napływy instytucjonalne do ETF-ów spot, a także potencjalne zmiany regulacyjne w USA, w tym możliwe uchwalenie CLARITY Act. Z drugiej strony sytuację nadal komplikują wysokie stopy procentowe, słaby sentyment do aktywów ryzykownych i napięcia geopolityczne. Dlatego scenariusz szybkiego powrotu do hossy nie jest dziś wcale tak oczywisty, jak jeszcze kilka miesięcy temu.
Stablecoiny wchodzą do mainstreamu. Garlinghouse porównuje je do "efektu ChatGPT"
Brad Garlinghouse uważa, że stablecoiny mogą okazać się dla rynku kryptowalut tym, czym ChatGPT był dla sztucznej inteligencji — narzędziem, które nagle przenosi technologię z niszy do masowej świadomości. Dane rzeczywiście pokazują, że ten segment rośnie w tempie, którego nie można już ignorować. Brad Garlinghouse określił stablecoiny jako potencjalny „moment ChatGPT” dla branży krypto.Wolumen obrotu stablecoinami przekroczył w 2025 roku 33 bln USD.Bloomberg prognozuje, że do 2030 roku przepływy w tym segmencie mogą sięgnąć 56,6 bln USD. Stablecoiny stają się narzędziem dla biznesu Prezes Ripple, Brad Garlinghouse, przekonuje, że stablecoiny przestają być jedynie dodatkiem do rynku kryptowalut i zaczynają odgrywać rolę praktycznego narzędzia dla firm. Jego zdaniem właśnie dlatego mogą stać się dla tego sektora punktem przełomowym porównywalnym z tym, co ChatGPT zrobił dla AI. W wywiadzie dla FOX Business wskazał, że coraz więcej zarządów dużych firm zadaje dziś swoim działom finansowym konkretne pytanie: jaka ma być ich strategia wobec stablecoinów? To ważny sygnał, bo pokazuje, że temat wyszedł już daleko poza krąg kryptowalutowych entuzjastów. W centrum zainteresowania pozostają przede wszystkim płatności. Stablecoiny oferują szybkie rozliczenia, łatwiejsze transfery transgraniczne i większą efektywność niż wiele tradycyjnych narzędzi finansowych. Właśnie dlatego coraz częściej są postrzegane nie jako spekulacyjny dodatek, ale jako realna infrastruktura płatnicza. Króluje Tether, ale rynek szybko się poszerza Garlinghouse przypomniał, że tylko w 2025 roku stablecoiny przetworzyły ponad 33 biliony dolarów wolumenu. To skala, która jeszcze kilka lat temu wydawała się kompletnie nierealna. Trzeba jednak dodać, że niemal 90% tego ruchu przypadło na USDT od Tethera, który nadal pozostaje absolutnym liderem tego segmentu. Ripple również chce mieć swój udział w tym rynku. Firma uruchomiła stablecoina RLUSD w grudniu 2024 roku, a po nieco ponad roku token awansował już do pierwszej dziesiątki największych stablecoinów, z kapitalizacją sięgającą około 1,4 mld USD. Według Bloomberga to dopiero początek. Analitycy tej firmy prognozowali na początku roku, że globalne przepływy stablecoinów mogą do 2030 roku wzrosnąć do 56,6 biliona dolarów. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, stablecoiny staną się jednym z najważniejszych narzędzi płatniczych w nowoczesnych finansach. Europa też buduje własny segment Choć rynek stablecoinów kojarzy się głównie z dolarem, coraz wyraźniej rośnie również jego europejska odnoga. Stablecoiny denominowane w euro stanowią dziś ponad 80% rynku stablecoinów niedolarowych, a ich łączna podaż sięga około 1,2 mld USD. To nadal niewielka skala w porównaniu z dominacją dolara, ale sam kierunek jest wyraźny: rynek zaczyna się różnicować geograficznie i walutowo. Jeśli dojdzie do dalszego uporządkowania regulacji, zwłaszcza w USA, stablecoiny mogą stać się jednym z głównych filarów adopcji blockchaina w świecie finansów.
Bitcoin w późnej fazie bessy? Dane on-chain pokazują narastający strach i słabnący popyt
Bitcoin wciąż pozostaje pod presją, a dane rynkowe coraz wyraźniej sugerują, że mamy do czynienia z zaawansowaną fazą bessy. Wysokie straty niezrealizowane, skrajny strach i słabnąca aktywność kupujących tworzą mieszankę, która historycznie pojawiała się w późnych etapach rynku niedźwiedzia. BTC spadł o ponad 45% od szczytu na poziomie 126 000 USD.Wskaźniki on-chain pokazują rosnące straty i wyczerpywanie się popytu.Kluczowe poziomy techniczne mogą zdecydować o tym, czy rynek czeka jeszcze jedna silna fala spadków. Coraz więcej inwestorów jest pod wodą Spadek kursu bitcoina poniżej 70 tys. dolarów nie jest już tylko zwykłą korektą, lecz częścią głębszego procesu osłabienia rynku. Wskaźnik NUPL spadł poniżej poziomu 0,25, co według CryptoQuant oznacza wejście w strefę „nadziei i strachu”. Mówiąc prościej: coraz większa część rynku trzyma BTC ze stratą i czeka na poprawę sytuacji. Według analityków około 40% podaży bitcoina znajduje się obecnie poniżej ceny zakupu. Dodatkowo indeks Fear and Greed spadł do poziomów określanych jako ekstremalny strach, co dobrze pokazuje, jak bardzo osłabł sentyment. Glassnode potwierdza ten obraz. Zrealizowane zyski skurczyły się z 3 mld dolarów dziennie w połowie 2025 roku do mniej niż 100 mln USD obecnie. To spadek przekraczający 96%, który historycznie był charakterystyczny dla późnych etapów bessy. Rynek jest coraz bardziej kruchy W końcowych fazach rynku niedźwiedzia zwykle widać niską płynność, słabe zainteresowanie inwestorów i większą podatność na gwałtowne ruchy. Dokładnie taki obraz wyłania się teraz z danych. Po odbiciu od poziomów poniżej 60 tys. dolarów bitcoin wszedł w fazę konsolidacji, ale sytuacja wcale nie jest stabilna. Główne wsparcie znajduje się obecnie w rejonie 64 tys. USD, a najbliższy opór w okolicach 72 tys. dolarów. Istotny jest też poziom 70 200 USD, odpowiadający średniemu kosztowi zakupu dla krótkoterminowych inwestorów. To właśnie tam rozstrzyga się dziś, czy rynek zdoła zbudować lokalną bazę pod odbicie, czy też wróci presja podażowa. Co dalej? Jeśli wsparcie pęknie, rynek może ponownie spojrzeć w stronę znacznie niższych poziomów, a część analityków wskazuje nawet obszary poniżej 50 tys. dolarów jako potencjalny kolejny cel. Z drugiej strony samo wybicie do 76 tys. USD również nie dawałoby jeszcze gwarancji trwałej zmiany trendu, bo wyżej czeka kolejna strefa mocnego oporu. Na dziś obraz rynku pozostaje jasny: bitcoin nie wygląda na aktywo, które wróciło już do zdrowej hossy. Bardziej przypomina rynek, który nadal próbuje przetrwać późną fazę bessy i dopiero szuka gruntu pod coś większego.
Nvidia znów pod presją. Sąd dopuścił pozew zbiorowy o ukrywanie przychodów z krypto boomu
Nvidia może stanąć przed kolejną poważną batalią prawną. Sąd w USA otworzył drogę do pozwu zbiorowego, w którym inwestorzy zarzucają firmie i jej szefowi, że zataili skalę przychodów pochodzących z boomu kryptowalutowego z lat 2017–2018. Sąd dopuścił pozew zbiorowy przeciwko Nvidii i Jensenowi Huangowi.Inwestorzy twierdzą, że firma ukryła ponad 1 mld USD przychodów związanych z miningiem.Sprawa może mieć poważne konsekwencje nie tylko finansowe, ale i wizerunkowe. Wraca temat kryptowalutowego boomu Sprawa dotyczy okresu, gdy gorączka związana z miningiem kryptowalut wywindowała popyt na karty graficzne. Inwestorzy twierdzą, że Nvidia miała wtedy zaniżać skalę zależności swoich przychodów od zakupów dokonywanych przez górników. Według pozwu ponad 1 mld dolarów przychodów związanych z kryptowalutami miało zostać zaklasyfikowane jako część segmentu gamingowego. To z kolei miało wprowadzać rynek w błąd co do rzeczywistej struktury biznesu firmy i ryzyk związanych z późniejszym spadkiem popytu. Kluczowy był wpływ na kurs akcji Pozew koncentruje się na tym, czy komunikacja Nvidii miała realny wpływ na cenę akcji. Inwestorzy wskazują szczególnie na drugą połowę 2018 roku, gdy spółka zaczęła korygować prognozy i ujawniać słabnący popyt. To właśnie wtedy rynek miał zrozumieć, że wcześniejsze przychody były mocniej powiązane z kryptowalutami, niż wcześniej sugerowano. Po ujawnieniu problemów akcje Nvidii spadły w ciągu dwóch dni o 28,5%. Sąd uznał, że istnieją wystarczające przesłanki, by inwestorzy mogli dochodzić roszczeń w ramach pozwu zbiorowego. To ważny etap, bo oznacza, że sprawa przechodzi z poziomu proceduralnej walki do realnego sporu o odpowiedzialność spółki. To nie pierwszy raz Temat ciągnie się już od lat. Pierwotny pozew złożono jeszcze w 2018 roku, a po długiej ścieżce prawnej sprawa wraca do sądu z nową siłą. Warto przypomnieć, że już w 2022 roku Nvidia zapłaciła 5,5 mln dolarów kary za niewystarczające ujawnienia dotyczące wpływu kryptowalut na biznes. Firma odpiera zarzuty i twierdzi, że inwestorzy z tamtego okresu i tak w długim terminie zarobili. Tyle że ten argument nie musi wystarczyć, jeśli sąd uzna, że rynek został wcześniej wprowadzony w błąd.
MARA wyprzedaje bitcoiny za 1,1 mld dolarów. Górnicy są pod coraz większą presją
Najwięksi gracze z sektora wydobycia BTC zaczynają podejmować ruchy, które jeszcze niedawno wielu inwestorów uznałoby za niepokojące. MARA Holdings sprzedała właśnie ponad 15 tys. bitcoinów za około 1,1 mld dolarów. To pokazuje, że nawet liderzy branży muszą dostosowywać się do coraz trudniejszych realiów rynku. MARA sprzedała 15 133 BTC za około 1,1 mld USD.Celem było wzmocnienie bilansu i redukcja zadłużenia.Presja na sektor miningu rośnie, a część firm działa już na granicy rentowności. MARA upłynnia część rezerw MARA Holdings poinformowała, że między 4 a 25 marca sprzedała 15 133 BTC. Łączna wartość transakcji sięgnęła około 1,1 mld dolarów, co czyni ten ruch jednym z największych przypadków sprzedaży rezerw przez górnika w ostatnich miesiącach. Nie była to jednak paniczna wyprzedaż. Spółka jasno zakomunikowała, że sprzedaż stanowiła element szerszej strategii finansowej. Większość środków została przeznaczona na wykup obligacji zamiennych o wartości około 1 mld dolarów. Dzięki temu MARA ograniczyła zadłużenie o około 30%, poprawiła elastyczność finansową i zmniejszyła ryzyko przyszłego rozwodnienia akcji. Z perspektywy zarządu była to więc operacja defensywna, ale logiczna. Górnicy mają coraz trudniej Ten ruch dobrze wpisuje się w szerszy problem branży. Według CoinShares nawet 15–20% globalnego hashrate’u może obecnie działać poniżej progu rentowności. Główny problem to coraz niższy hashprice, czyli przychód z jednostki mocy obliczeniowej. W lutym 2026 r. hashprice spadł do około 28 dolarów za PH/s/dzień, czyli do najniższego poziomu od halvingu z kwietnia 2024 roku. Co prawda później odbił w okolice 33 dolarów, ale z perspektywy całej branży wciąż pozostaje bardzo nisko. Do tego dochodzą rosnąca trudność sieci, niższe opłaty transakcyjne i wysoka presja kosztowa. Dla operatorów korzystających ze sprzętu średniej generacji granica opłacalności bywa dziś bardzo cienka. MARA nie rezygnuje z bitcoina Mimo dużej sprzedaży spółka nadal pozostaje jednym z największych korporacyjnych posiadaczy BTC. Po tej operacji MARA ma w bilansie jeszcze 38 689 bitcoinów, więc nie można mówić o odwrocie od kryptowalut. Co więcej, firma coraz wyraźniej sygnalizuje, że chce rozwijać się także poza samym miningiem — w kierunku infrastruktury energetycznej, AI oraz centrów obliczeniowych HPC. To pokazuje, że sektor wydobywczy zaczyna szukać nowego modelu działania. Dla części firm sam mining może już nie wystarczać.
Ethereum gotowe do odbicia? Ali Charts widzi coraz mocniejsze sygnały po stronie byków
Po wielu miesiącach słabości ether wreszcie zaczyna wyglądać na aktywo, które może przygotowywać się do większego ruchu wzrostowego. Zdaniem Ali Charts sytuacja techniczna ETH poprawiła się na tyle wyraźnie, że rynek może być bliżej kolejnej fali wzrostów, niż wielu zakłada. Ali Charts uważa, że ETH zaczyna przechodzić z fazy słabości do fazy odbicia.W tle pojawiają się sygnały techniczne i on-chain wspierające byczą tezę.Dodatkowo zakupy kontynuuje Bitmine, które agresywnie zwiększa ekspozycję na ethereum.
ETH wygląda coraz lepiej Według Ali Charts ether porusza się obecnie w formacji rosnącego trójkąta na wykresie tygodniowym. Ostatni zjazd w okolice 1800 USD miał pokryć się z ważnym wsparciem wynikającym z tej struktury, a odbicie od tego poziomu nie było przypadkowe
Analityk zwraca uwagę także na zachowanie wskaźników on-chain. Jego zdaniem spadek MVRV poniżej 0,8 był historycznie sygnałem kupna dla ETH, a fakt, że nastąpiło to akurat w momencie testu kluczowego wsparcia, wzmacnia całą byczą narrację.
Dodatkowo po raz pierwszy od wielu miesięcy wskaźnik SuperTrend miał przejść na stronę pozytywną, co może oznaczać, że dynamika rynku wreszcie zaczyna wracać na korzyść kupujących. Kluczowe poziomy dla etheru Ali Charts podkreśla jednak, że samo odbicie od wsparcia jeszcze nie oznacza pełnoprawnej hossy. Aby potwierdzić zmianę trendu, ETH musi przebić kilka ważnych stref oporu. W jego analizie chodzi o poziomy: 2356 USD, 2647 USD, 3639 USD, 4632 USD Dopiero sukcesywne pokonywanie tych barier miałoby potwierdzać, że ether rzeczywiście przechodzi w fazę silniejszego trendu wzrostowego. Fundamenty też wspierają byki Na korzyść ETH działa nie tylko wykres. Zakupy nadal prowadzi Bitmine, które w ciągu ostatnich 48 godzin zwiększyło swoje zasoby o ponad 117 tys. etherów. Firma jasno pokazuje, że wierzy w długoterminowy potencjał tej sieci i dalej realizuje plan zgromadzenia aż 5% całej podaży ETH. Dodatkowo Ethereum wciąż korzysta z efektów Merge. Inflacja etheru pozostaje wyraźnie niższa niż w przypadku bitcoina, co w długim terminie wspiera argument o relatywnej rzadkości aktywa. Na dziś trudno jeszcze mówić o pewnym początku nowej hossy na ethereum. Ale trzeba przyznać jedno: połączenie sygnałów technicznych, danych on-chain i zachowania dużych graczy wygląda dziś znacznie lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu.
Bitcoin spadnie do 50 tys. dolarów? Jeden wskaźnik zaczyna sugerować taki scenariusz
Wśród analityków pojawiła się kolejna teoria dotycząca potencjalnego dna obecnej bessy. Tym razem chodzi o tzw. koszt energetyczny bitcoina, który według niektórych obserwatorów spadł już poniżej 50 tys. dolarów. Czy to oznacza, że kurs BTC również zmierza w okolice tego poziomu? Według TedPillows koszt energetyczny wydobycia BTC spadł poniżej 50 tys. USD.Część analityków dopuszcza zejście kursu nawet do 46–48 tys. USD.Inni nadal widzą na wykresie sygnały możliwego odbicia. Czy koszt energii wyznacza dno bitcoina? Tzw. electrical cost, czyli koszt energii elektrycznej potrzebnej do wydobycia jednego bitcoina, od dawna jest przez część rynku traktowany jako orientacyjny punkt odniesienia dla wyceny BTC. Analityk TedPillows twierdzi, że wskaźnik ten spadł właśnie poniżej 50 tys. dolarów i może wkrótce zejść nawet do 45 tys. USD. W jego ocenie zwiększa to prawdopodobieństwo, że kurs bitcoina jeszcze w tym cyklu spadnie poniżej 50 tys. dolarów i być może znajdzie lokalne dno w przedziale 46–48 tys. USD. Taki scenariusz miałby też pokrywać się z ważnymi technicznie poziomami z sierpnia 2024 roku, co dodatkowo wzmacnia jego narrację. Nie wszyscy widzą aż tak czarny scenariusz Trzeba jednak podkreślić, że nie cały rynek podziela tę opinię. Ali Martinez zwrócił uwagę, że na wykresie BTC rysuje się formacja, którą wielu traderów interpretuje jako potencjalnie bycze odwrócenie trendu. W jego ocenie krótkoterminowy cel dla bitcoina może sięgać 75 700 USD. Z kolei Merlijn The Trader podkreśla, że bitcoin po raz czwarty w historii dotknął tzw. strefy DCA na tęczowym wykresie. W przeszłości takie momenty często wypadały w pobliżu długoterminowych stref akumulacji, po których następowały wyraźne wzrosty. Innymi słowy: część analityków widzi w obecnym otoczeniu ryzyko głębszego zjazdu, inni uważają, że rynek już zbliża się do obszaru, w którym warto myśleć bardziej o akumulacji niż panice. Geopolityka nadal przeszkadza bykom Sytuację dodatkowo komplikuje chaos geopolityczny. Bitcoin reaguje obecnie wyjątkowo mocno na doniesienia z Bliskiego Wschodu. Gdy Donald Trump groził zniszczeniem irańskiej infrastruktury energetycznej, kurs BTC spadł poniżej 68 tys. dolarów. Kiedy Biały Dom złagodził ton i odroczył możliwe ataki, cena szybko odbiła powyżej 71 tys. USD. Tyle że problemem pozostaje nie tylko sam konflikt, ale też informacyjny chaos wokół niego. Raz słyszymy o rozmowach pokojowych, chwilę później druga strona im zaprzecza. Dla rynku to mieszanka, która skutecznie utrudnia trwałe odbicie. Na tę chwilę bitcoin znów zszedł poniżej 70 tys. dolarów, a inwestorzy pozostają rozdarti między nadzieją na odbicie a ryzykiem dalszej fali spadków.
Binance zaostrza zasady dla animatorów rynku. Koniec z ukrytymi układami i „gwarantowanym zyskiem”
Binance ogłosiło nowe wytyczne dotyczące współpracy między projektami kryptowalutowymi a animatorami rynku. Największa giełda świata chce ograniczyć ryzyko manipulacji i zwiększyć przejrzystość w jednym z najbardziej wrażliwych obszarów handlu tokenami.
Projekty muszą ujawniać, z kim współpracują jako animator rynku.Binance zakazuje umów gwarantujących zysk i podziału przychodów.Giełda zapowiada ostrzejszy nadzór i możliwość wpisywania nieuczciwych podmiotów na czarną listę.
Koniec z anonimowymi układami Nowe zasady Binance uderzają przede wszystkim w brak przejrzystości. Od teraz projekty kryptowalutowe mają obowiązek ujawniać podstawowe informacje o swoich animatorach rynku, w tym ich tożsamość, status prawny i szczegóły współpracy. Szczególną uwagę giełda zwraca na umowy obejmujące pożyczki tokenów. Takie porozumienia będą musiały jasno określać, w jaki sposób pożyczone aktywa mogą być wykorzystywane. Celem jest ograniczenie sytuacji, w których tokeny trafiają na rynek w sposób sprzeczny z interesem inwestorów albo harmonogramem emisji projektu. Binance chce uciąć potencjalne konflikty interesów Jeszcze ważniejszy jest zakaz określonych modeli współpracy. Binance jasno stwierdza, że nie chce widzieć umów gwarantujących zwrot ani porozumień opartych na podziale zysków pomiędzy emitenta tokena a animatora rynku. Zdaniem giełdy takie mechanizmy mogą tworzyć niebezpieczne konflikty interesów. Animator rynku powinien działać jako neutralny dostawca płynności, a nie jako strona zainteresowana maksymalizowaniem sprzedaży tokenów czy sztucznym pompowaniem obrotu. Wśród praktyk uznanych za niepożądane Binance wymienia m.in. jednostronne transakcje, sprzedaż kolidującą z harmonogramem unlocków oraz działania sztucznie zawyżające wolumen bez realnego wpływu na uczciwe kształtowanie ceny. Większa kontrola nad płynnością rynku Animatorzy rynku pełnią kluczową funkcję w ekosystemie krypto, bo to oni odpowiadają za płynność i ograniczanie poślizgu cenowego. Problem polega na tym, że ich działalność często pozostaje poza radarami przeciętnych inwestorów. Binance chce to zmienić. Giełda zapowiada szybkie i zdecydowane działania wobec nadużyć, włącznie z możliwością umieszczania nieuczciwych animatorów rynku na czarnej liście. To kolejny sygnał, że największe platformy handlowe chcą mocniej uporządkować segment odpowiedzialny za płynność tokenów — zwłaszcza w czasie, gdy rynek coraz uważniej patrzy na przejrzystość i uczciwość handlu.
Trump powołał nową radę ds. AI i technologii. W składzie giganci Doliny Krzemowej
Donald Trump ogłosił powołanie nowej Prezydenckiej Rady Doradców ds. Nauki i Technologii, czyli PCAST. W jej skład weszły nazwiska z absolutnego topu świata nowych technologii. To sygnał, że administracja USA chce oprzeć swoją politykę wobec AI i innowacji na ścisłej współpracy z największymi graczami z sektora prywatnego. W radzie znaleźli się m.in. przedstawiciele Mety, Nvidii, AMD i Coinbase.PCAST ma doradzać Białemu Domowi w sprawach AI, rynku pracy i polityki technologicznej.Organ ma stać się kluczowym pomostem między rządem USA a branżą nowych technologii. Elita technologiczna przy jednym stole
Nowa rada PCAST została utworzona na mocy rozporządzenia wykonawczego i oficjalnie ogłoszona przez Biały Dom. Już sam pierwszy skład pokazuje skalę ambicji tego projektu.
Do rady trafili m.in. Mark Zuckerberg z Mety, Jensen Huang z Nvidii, Sergey Brin z Google’a, Larry Ellison z Oracle, Lisa Su z AMD i Michael Dell z Dell Technologies. Obok nich pojawili się także przedstawiciele świata krypto i venture capital, w tym Fred Ehrsam z Coinbase oraz Marc Andreessen. Nie zabrakło również ekspertów z bardziej zaawansowanych technologicznie sektorów, takich jak komputery kwantowe czy energia fuzyjna. W gronie nominowanych znaleźli się m.in. Jacob DeWitte, Bob Mumgaard oraz John Martinis, były badacz Google’a. Na ten moment rada liczy 13 członków, ale docelowo może się rozrosnąć nawet do 24 osób. Biały Dom zapowiada kolejne nominacje i szybkie zwołanie pierwszego posiedzenia. AI, gospodarka i rynek pracy
Na czele PCAST stanęli David Sacks oraz Michael Kratsios. Ich zadaniem ma być kierowanie pracami rady w obszarze sztucznej inteligencji, innowacji oraz ich wpływu na gospodarkę i zatrudnienie w USA. Według komunikatu administracji, głównym celem tego organu będzie analiza szans i zagrożeń, jakie niosą nowe technologie dla amerykańskiego rynku pracy. Chodzi nie tylko o rozwój AI jako takiej, ale też o to, by korzyści z postępu technologicznego miały przełożenie na realny wzrost dobrobytu społecznego. Powołanie rady wpisuje się w szerszy plan Białego Domu dotyczący regulacji sztucznej inteligencji. Niedawno administracja opublikowała krajowe ramy polityki dla AI, sugerując, że nadzór nad tym sektorem mógłby zostać powierzony istniejącym już agencjom federalnym, zamiast tworzenia zupełnie nowego regulatora. Znaczenie tej inicjatywy
Choć Stany Zjednoczone mają długą tradycję naukowych organów doradczych, obecna odsłona PCAST wyróżnia się wyjątkowo silnym udziałem prywatnych gigantów technologicznych. To pokazuje, że sektor komercyjny coraz mocniej wpływa na kształtowanie polityki publicznej w obszarze nowych technologii. W praktyce PCAST może stać się jednym z najważniejszych miejsc, w których będą wypracowywane kierunki amerykańskiej strategii wobec AI, komputerów kwantowych, cyfrowych aktywów i przyszłości rynku pracy.
تشتري Bitmine ETH على الرغم من الخسائر التي تصل إلى مليار. توم لي يلعب من أجل انتعاش كبير في إيثيريوم
بينما لا يزال سوق العملات المشفرة يبدو ضعيفًا، فإن شركة Bitmine Immersion Technologies لا تتباطأ فحسب، بل تزيد بشكل عدواني من مشترياتها من الإيثيريوم. تتصرف الشركة التي يقودها توم لي كما لو كانت مقتنعة بأن أسوأ ما في إيثيريوم قد اقترب من نهايته.
اشترت Bitmine أكثر من 65 ألف ETH في أسبوع. تمتلك الشركة بالفعل أكثر من 4.66 مليون إيثير. يقول توم لي إن ETH في المرحلة النهائية من "ركود الكريبتو الصغير". تواصل Bitmine جمع ETH وتتجاهل الخسائر الورقية
ترامب مرة أخرى يغير الجبهة. الولايات المتحدة توقف الهجوم على إيران، وسوق العملات المشفرة يتفاعل بحماس
دونالد ترامب مرة أخرى أظهر أن تحركاته الجيوسياسية لا يمكن توقعها بطريقة خطية. قبل لحظة، هدد إيران بالهجمات على البنية التحتية للطاقة، والآن يعلن عن تعليق الهجمات لمدة خمسة أيام. هذا التحول أثر فوراً على الأسواق - بما في ذلك أسواق العملات المشفرة. الولايات المتحدة تؤجل الهجمات المحتملة على إيران لمدة 5 أيام. يقول ترامب إن المحادثات مع طهران كانت "عميقة وبناءة". استجاب البيتكوين والإيثيريوم بارتفاعات على إشارة احتمال التهدئة.
أثارت رئيسة مؤسسة سولانا، ليلي ليو، عاصفة في عالم Web3، حيث صرحت بصراحة أن الألعاب المعتمدة على البلوكشين لم تعد لها مستقبل. جاءت كلماتها في لحظة رمزية - تمامًا عندما كانت ميتا تتراجع عن مشروع Horizon Worlds بعد نفقات ضخمة ونتائج متواضعة. كتبت ليلي ليو أن ألعاب البلوكشين "لن تعود". تدور مناقشة في الخلفية حول انهيار الميتافيرس ونموذج اللعب من أجل الكسب. يقول النقاد إن GameFi قد تعرضت للفضيحة، لكن جزءًا من الصناعة لا يزال يرى فيها إمكانات.
العملات البديلة تغرق في الصمت. رأس المال يهرب، والمتداولون يستعدون للأسوأ
يدخل سوق العملات البديلة بوضوح في مرحلة دفاعية. انخفض حجم التداول بشكل حاد، وتضعف اهتمام المستثمرين، وتظهر بيانات سوق المشتقات أن المشاركين في السوق يستعدون بشكل متزايد لتقلبات أكبر ومزيد من مخاطر الانخفاض. انخفض حجم تداول العملات البديلة منذ أكتوبر 2025 بنحو 80%.
يقوم المستثمرون بتقليل تعرضهم للأصول الأكثر خطورة والبحث عن الحماية. يبدو أن "موسم العملات البديلة" الكلاسيكي على المدى القصير غير محتمل اليوم.
عملاق الذكاء الاصطناعي في قلب الفضيحة. تتهم الولايات المتحدة الأشخاص المرتبطين بسوبر مايكرو بتهريب شرائح إنفيديا إلى
ضرب المحققون الأمريكيون أحد أبرز الخيوط المرتبطة بالحرب التكنولوجية بين الولايات المتحدة والصين. وُجهت التهم لثلاثة أشخاص، بما في ذلك أحد مؤسسي شركة سوبر مايكرو كومبيوتر، بالمشاركة في تصدير غير قانوني لسيرفرات تحتوي على شرائح الذكاء الاصطناعي من إنفيديا بقيمة 2.5 مليار دولار. تدعي النيابة العامة أن المتهمين أنشأوا نظامًا معقدًا لتجاوز الرقابة على الصادرات الأمريكية. تظهر في القضية تدقيقات مزيفة، وإعادة تعبئة المعدات وما يُعرف بأجهزة السيرفرات الوهمية. انخفضت أسهم شركة سوبر مايكرو كومبيوتر بشكل حاد بعد الكشف عن القضية.
بيتكوين يستعد لاختراق أقوى؟ البيانات تظهر أن السوق يبدأ في التنفس
بيتكوين مرة أخرى يعطي المستثمرين الأمل في حركة أكبر للأعلى، لكن لا يزال بعيدًا عن التأكيد الكامل للصعود. بعض البيانات على السلسلة تشير إلى أن السوق قد يدخل المرحلة الأولى من الانتعاش. بيتكوين يتحرك في منطقة أصبحت أكثر أهمية بين 72,000 و 82,000 دولار أمريكي. غلاس نود يشير إلى أن المستثمرين يعودون إلى الربح، لكن عتبة الصعود الحقيقي لم تتحقق بعد. في الخلفية، تستمر عمليات جني الأرباح من قبل اللاعبين قصيري الأجل، مما قد يعيق مزيدًا من الارتفاع. بيتكوين قريب من تغيير الاتجاه، لكن لا يزال ليس صعودًا
Polymarket و Kalshi ليس لديهما أوهام. السوق يقيّم بشدة انخفاض البيتكوين
تتوقع الأسواق التنبؤية بشكل متزايد أن البيتكوين قد ينخفض بشكل كبير في عام 2026. بعد تراجع المشاعر وسلوك ETF الأضعف، تزداد عدد الرهانات على انخفاض BTC إلى أقل من 55 ألف دولار قبل نهاية العام. في Polymarket، تم تقييم احتمال 71% لانخفاض BTC إلى أقل من 55,000 دولار أمريكي بحلول نهاية عام 2026.
في Kalshi، أعطى السوق احتمال 65% لانخفاض دون هذا المستوى و31% احتمال الانخفاض إلى 40,000 دولار. في الوقت نفسه، لا يعتقد المتداولون أن Strategy ستبدأ في تحريك أصولها من BTC.
الذكاء الاصطناعي يقطع الوظائف في الكريبتو. Crypto.com و Algorand يظهران ما هو قادم
بدأ الذكاء الاصطناعي يتجاوز كونه مجرد شعار رائج ويبدأ فعليًا في إعادة هيكلة سوق العملات الرقمية. في الأيام الأخيرة، أعلنت العديد من الشركات المعروفة عن تسريحات، والسبب المشترك وراء هذه القرارات هو الأتمتة وتطبيق الذكاء الاصطناعي على نطاق واسع. تخطط Crypto.com لتقليص حوالي 12% من الفريق.
تقلل مؤسسة Algorand التوظيف بنسبة 25%. في الخلفية، تتزايد دور الذكاء الاصطناعي والضغط لخفض التكاليف في وقت السوق الهابطة. تدخل صناعة الكريبتو مرحلة جديدة ما كان يبدو في وقت قريب توقعًا بعيدًا، أصبح اليوم واقعًا. بدأ قطاع العملات الرقمية، الذي يرتبط بنفسه بالثورة التكنولوجية، في undergoing تحول آخر — هذه المرة مدفوعًا بالذكاء الاصطناعي.