Kup kryptowaluty
Zapłać przez
Rynki
NFT
Feed
Do pobrania
English
USD

Kim Jest Guangying Chen i Czy Binance To „Chińska Firma”?

2022-09-01

Jedną z wielu cech, które muszą mieć nasi pracownicy w Binance, jest gruba skóra. W końcu ta branża jest przedmiotem wielu negatywnych opinii (w dużej mierze nieuzasadnionych, ale taką mamy teraz rzeczywistość). W ostatnich miesiącach grubość naszej skóry testuje zauważalny wzrost ataków na reputację naszej firmy. Zdarzają się one zarówno w mediach, jak i za zamkniętymi drzwiami podczas spotkań z decydentami.

Dopiero co w zeszłym tygodniu, podczas powszechnego sporu dotyczącego tzw. stronniczości medialnej na Twitterze, były dziennikarz The Washington Post wysłał jednemu z naszych kierowników tweeta. Niespodziewanie padło zdanie: „A tak przy okazji spytam: kim jest Guangying Chen?” 

Chociaż ten dziennikarz prawdopodobnie tego nie rozumiał, to pytanie jest symbolem pogardy, z jaką nasi pracownicy spotykają się na co dzień zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Pytanie to pochodzi ze starej kampanii uruchomionej przez konkurencję za pośrednictwem anonimowej mikrowitryny. Cel? Podważyć zaufanie do naszej marki, ponieważ rozwijaliśmy się i konkurowaliśmy, aby przyciągać nowych partnerów oraz inwestorów. 

Jeśli spojrzeć na firmy takie jak nasza oraz FTX, Crypto.com itp., to od razu widać, że nasze organizacje mają bardzo podobne profile pracowników. Jednak w ostatnich dwóch latach, odkąd rozszerzyliśmy działalność na Europę oraz Bliski Wschód i zrekrutowaliśmy bardziej doświadczony zespół kierowniczy, przez co w zespole wykonawczym Binance dominują w większej mierze Europejczycy oraz Amerykanie. Nasza szeroko pojęta baza pracowników jest jeszcze bardziej rozproszona po całym świecie. Pomimo tych faktów niektórzy upierają się, by nazywać nas „chińską firmą”, a robiąc to, nie mają dobrych intencji.

Tego typu negatywne kampanie są znacznie bardziej powszechne niż może się to wydawać. Zdarzało się nawet, że giełdy i projekty krypto tworzyły własne witryny z „wiadomościami”, aby zmiażdżyć konkurentów, a witryny te są obecnie często błędnie klasyfikowane przez Google News jako niezależne źródła wiadomości. Też chciałbym się pośmiać, gdyby tak poważne i przygnębiające nie było to, jak często musiałem wyjaśniać różnice między organizacją taką jak CoinGeek a CoinDesk osobom na stanowiskach realnej władzy. 

A tego typu ataki robią się coraz bardziej wyrafinowane. Niedawno na Crypto Leaks został opublikowany raport z zarzutami, w którym pada stwierdzenie, że pewna firma wykorzystuje spory sądowe, aby zasiać wątpliwości dotyczące konkurencyjnych projektów blockchainowych. I chociaż kusi, aby przypuszczać kontrataki na osoby z branży o złych intencjach, które tym się zajmują, nie zniżymy się do tego ani nie wyprzemy się swoich wartości.

Tego typu kampanie podważają zaufanie do całej branży. Jesteśmy budowniczymi. Możemy w tej branży rywalizować i nadal sobie nawzajem kibicować. 

Nasza odpowiedzialność

Jesteśmy największą na świecie giełdą krypto i firmą Web3. Wiąże z tym się wielka odpowiedzialność i wymagania dotyczące większej kontroli. Należy jednak pamiętać, że nasza branża jest wciąż w powijakach.

Kiedy Twoja firma nagle z dnia na dzień ze start-upa wchodzi na listę Fortune 100, nie znaczy to, że następnego dnia w biurze pojawi się tysiąc doświadczonych kierowników, usprawnione procedury i technologie, które nagle zaczną działać jak w dwustuletniej instytucji finansowej o ugruntowanej pozycji. 

Jak w przypadku każdej innej giełdy krypto, rozwój i podnoszenie poziomu załogi oraz krystalizowanie systemów, aby sprostać rozwojowi branży, było największym wyzwaniem w mojej karierze. To jest coś, co jak do tej pory skwapliwie robię i w co dużo inwestuję.

Branża krypto kwitnie w Azji

Zanim wrócę do swojego głównego punktu, pozwólcie, że przedstawię krótką, nadmiernie uproszczoną historię branży krypto, którą zaskakująco niewiele osób rozumie. Około 2015 lub 2016 roku branża przeżywała pierwszą wielką falę gorączki kryptowalutowej wśród koreańskich i japońskich milenialsów. 

Działo się to w czasie, w którym oba społeczeństwa panikowały z powodu wzrostu zaangażowania młodych mężczyzn w kulturę, która w większości istnieje w Internecie. Przejawem tego było przekonanie, że młodzi mężczyźni i kobiety po prostu marnują sobie życie w Internecie, a całe pokolenie będzie stracone.

Można więc sobie tylko wyobrazić, jaki wpływ na te problemy miał rozkwit krypto. Skutkiem tego była seria ataków na branżę krypto zarówno w Korei, jak i Japonii. W tym czasie Chiny szybko zdały sobie sprawę, że przygarnięcie tej nowopowstałej branży może przynieść znaczne korzyści ich gospodarce.

O ile rząd chiński publicznie utrzymywał surowe stanowisko w sprawie kryptowalut, o tyle po cichu, za kulisami, pomagał wzmocnić raczkującą branżę i wspierał jej rozwój w granicach swojego państwa. Najlepsi inżynierowie oraz inwestorzy zaciekawieni Web3 byli ściągani do Szanghaju i Hongkongu. 

Skomplikowana historia z Chinami

6 sierpnia 1989 wraz z mamą opuściliśmy Chiny i wyemigrowaliśmy do oddalonej o tysiące mil Kanady. Dla tych, którzy znają historię Chin, było to 2 miesiące po wydarzeniach z 4 czerwca 1989 roku. 

Miałem 12 lat. 

Moi rodzice byli nauczycielami/profesorami. Mieszkaliśmy wówczas na terenie kampusu Uniwersytetu Nauki i Technologii w Hefei, jednego z czterech najlepszych uniwersytetów w Chinach. Chociaż nie rozumiałem wiele z tego, co się dzieje, słyszałem fragmenty rozmów od starszych dzieciaków z uczelni i z tego, co udało mi się poskładać w całość, wynika, że miałem szczęście, iż udało mi się wtedy wyjechać. 

Normalnie na paszport czekało się cztery lata, a kolejne 2-3 lata zajęłoby uzyskanie kanadyjskiej wizy – przy dobrych wiatrach. Ale w związku z tym incydentem ambasada kanadyjska się otworzyła i szybko dała nam wizy. Pamiętam, że kolejka przed ambasadą Kanady była na trzy dni stania. Musieliśmy się w nocy zmieniać, żeby nie stracić miejsca w kolejce. 

Zmieniło to na zawsze moje życie i otworzyło przede mną nieskończone możliwości. 

Spędziłem swoje najlepsze nastoletnie lata w Vancouver, a potem poszedłem na studia do McGill w Montrealu. Potem przez kilka lat pracowałem w Tokio i Nowym Jorku (Bloomberg). 

W 2005 r. w Chinach zaczęła się eksplozja branży technologii internetowej, więc pojechałem do Szanghaju i wraz z pięcioma innymi emigrantami założyliśmy start-up informatyczny. Było nas dwóch Amerykanów, dwóch Brytyjczyków, jeden Japończyk i ja Kanadyjczyk. Firma została uznana za w całości zagraniczną (Whole Owned Foreign Enterprise, WOFE), ponieważ żaden z nas nie był obywatelem chińskim. 

Ten punkt stanowił poważną przeszkodę biznesową do pokonania. Kiedy moja sytuacja finansowa ustabilizowała się na tyle, że byłem w stanie kupić mieszkanie w Szanghaju, musiałem zapłacić o 25% więcej podatku, ponieważ byłem obcokrajowcem. Tak, to samo mieszkanie, które w 2014 roku sprzedałem, by kupić bitcoina. 

Bez tej opłaty mógłbym dziś mieć o 25% więcej bitcoina. 

W latach 2005-2015 próbowałem założyć kilka różnych projektów start-upowych, zanim ostatecznie spróbowałem w branży krypto. Zanim zrozumiałem swoją pasję, byłem seryjnym przedsiębiorcą, który chciał zbudować udany start-up. 

Jest to zdecydowanie najbardziej fundamentalne wyzwanie dla każdego młodego przedsiębiorcy.

Dwa lata przed Binance założyłem firmę o nazwie Bijie Tech, dostarczającą innym giełdom, platformy giełdowe jako usługę. Mieliśmy na pokładzie 30 klientów i interes szedł dobrze. Były to głównie giełdy dzieł sztuki i takich przedmiotów, jak np. znaczki, karty baseballowe itp. 

Niestety w marcu 2017 r. rząd chiński zamknął wszystkie tego typu giełdy. Wszyscy nasi klienci zwinęli interes. Później zaczęła nabierać kształtu idea Binance. Była to prosta idea, że bardziej usprawniona giełda krypto może zapewnić użytkownikom bardziej bezproblemową obsługę bez poświęcania przydatnych funkcji. 

Wyjazd z Chin

Wziąłem ze sobą do Binance sporo osób z zespołu Bijie i 14 lipca 2017 roku razem uruchomiliśmy Binance.

Jednak zaledwie półtora miesiąca później, jeszcze zanim udało się na dobre założyć Binance, stanęliśmy w obliczu pierwszego znaczącego wstrząsu. 

4 września 2017 r. chiński rząd wydał memorandum, że giełdy krypto nie mogą operować w Chinach. 

Następnie naszą platforma została zablokowana Wielką Zaporą Sieciową. W tym momencie większość naszych pracowników wyjechało z Chin. Pod koniec 2018 roku została już tylko garstka przedstawicieli działu obsługi klienta.

Nie opuszczało mnie poczucie ironii losu, że po raz kolejny zostałem zmuszony do opuszczenia Chin – mniej więcej trzydzieści lat po tym, jak moi rodzice uciekli z moją siostrą i ze mną.

Nasz zespół kierowniczy wspólnie doszedł do wniosku, że będziemy pracować zdalnie. Wkrótce na całym świecie rozszalał się COVID-19 i na pracę zdalną przeszli wszyscy. Dzięki temu mogliśmy się dalej rozwijać jako firma i przyciągać największe talenty, chociaż wciąż szukaliśmy miejsca, w którym moglibyśmy zapuścić korzenie.

Giełda Coinbase nawet pokazowo weszła na NASDAQ bez podania siedziby głównej w oświadczeniu rejestracyjnym S-1.

Od tego czasu nasz model pracy zdalnej stał się normą na całym świecie i aktywnie wyszukujemy największe talenty, bez względu na to, skąd pochodzą. Jak już wspomniałem, kiedy zaledwie pięć lat temu zakładaliśmy Binance, byliśmy mieszaną grupą entuzjastów i inżynierów krypto. Musieliśmy się też zmierzyć z wyzwaniem, jakim było rozpoczęcie działalności w apogeum bessy wywołanej restrykcjami w Korei i Japonii. 

Plusem jest to, że był to stosunkowo dobry czas na wejście w krypto, ponieważ ceny były niskie. Dlatego wiele dużych giełd, takich jak FTX i Crypto.com, powstało w tym czasie w Hongkongu.

„A tak przy okazji: Kim jest Guangying Chen?”

Więc skoro mamy to już za sobą: kim JEST Guangying Chen? 

Po raz pierwszy spotkałem Guangying (Heina) Chen w 2010 roku, kiedy pracowała w sklepie z winami mojego znajomego. Później pracowała jako kierowniczka ds. obsługi w dużym banku komercyjnym, w którym zarządzała również zapleczem operacyjnym (kadry/finanse/administracja). 

W 2015 roku, kiedy zakładałem Bijie Tech, poprosiłem Guangying, żeby u mnie pracowała. Poprosiliśmy ją o zarządzanie zapleczem operacyjnym, ponieważ na początku zespół składał się głównie z inżynierów. Ze względu na restrykcyjne przepisy w Chinach dotyczące obcokrajowców (takich jak np. ja, obywatel Kanady), jest znacznie łatwiej, kiedy jako zarejestrowany przedstawiciel prawny figuruje obywatel Chin. 

Biorąc pod uwagę, że Guangying jest obywatelką Chin i zarządzała u nas zapleczem operacyjnym, zgodziła się. To w Chinach bardzo powszechna praktyka. 

Ponieważ jej nazwisko widnieje we wczesnych dokumentach Bijie Tech, krytycy Binance skwapliwie wykorzystali tę sposobność, aby rozpowszechnić teorię spiskową, że Guangying jest potajemnym właścicielem Bijie Tech, a być może nawet Binance. 

W rezultacie zarówno ona, jak i jej rodzina są celem ataków oraz nękań mediów i trolli internetowych. Gdybym wiedział, jak bardzo negatywny wpływ będzie to miało na jej życie, nigdy bym jej nie poprosił o zrobienie tego kroku, który wydawał się wtedy tak niewinny. 

Podobnie jak wielu innych pracowników Binance z wczesnego okresu, kiedy w 2017 roku wszyscy wyjeżdżaliśmy z Chin, Guangying musiała zostawić rodzinę, dom i przyjaciół. To było ogromne poświęcenie, a ona jest jedną z niewielu osób, które kiedykolwiek naprawdę zrozumieją, jaki wpływ to wywarło na nas wszystkich. Nadal dźwiga ten ciężar, ponieważ fałszywe chińskie media wciąż rozpowszechniają na jej temat teorie spiskowe. 

Dziś Heina Chen jest posiadaczką paszportu europejskiego kraju, w którym względnie spokojnie mieszka z rodziną. Mówię „względnie spokojnie”, ponieważ tabloidy co jakiś czas odkopują stare teorie spiskowe, wywołując kolejną falę nękania jej oraz jej bliskich.

W miarę rozwoju w ostatnich pięciu latach wielu pierwotnych pracowników i założycieli objęło w organizacji nowe funkcje. Guangying obecnie nadzoruje zespół administracyjny i rozliczeniowy organizacji. 

Podsumowując, nie jest właścicielem Binance i nie jest żadnym tajnym agentem rządu chińskiego. 

Czy zatem Binance jest chińską firmą?

Nie. Zrozumie to każdy, kto ma choćby podstawową wiedzę na temat prawa korporacyjnego lub sposobu działania firm: firma Binance nigdy nie była zarejestrowana w Chinach. Ani też kulturowo nie działamy jak chińska firma. Mamy filie w wielu krajach, w tym we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie (by wymienić tylko kilka). Ale nie mamy w Chinach żadnych podmiotów prawnych i nie mamy takich planów. Uważam, że dzisiaj ważne jest, aby te fakty przedstawić. 

Największym problemem, przed którym stoi dziś Binance, jest to, że (razem z wszystkimi innymi giełdami offshore'owymi) zostaliśmy uznani w Chinach za podmiot przestępczy. W tym samym czasie nasza opozycja na Zachodzie robi wszystko, by przedstawić nas jako „chińską firmę”. 

Wniosek jest taki, że ponieważ mamy etnicznie chińskich pracowników i być może dlatego, że jestem etnicznie Chińczykiem, potajemnie siedzimy w kieszeni chińskiego rządu. Jesteśmy łatwym celem dla grup interesu, mediów, a nawet decydentów, którzy nienawidzą naszej branży. 

To oczywiście nieprawda. 

Najbardziej lubię wiadomości, których autorzy robią co się tylko da, żeby zaznaczyć, że jestem „chińsko-kanadyjskim dyrektorem” lub, jeszcze lepiej, „urodzonym w Chinach, wykształconym w Kanadzie”. Jestem obywatelem Kanady, kropka. 

Sam fakt, że ma się chińskie pochodzenie lub jest się chińskim emigrantem, nie powinien być piętnem, które trzeba nosić do końca życia. Nie powinno to też dawać nikomu swobody do rzucania oszczerstw, wysuwania fałszywych roszczeń czy kwestionowania lojalności wobec własnego kraju.